Demis Roussos. Słuchały go miliony

Znalezione obrazy dla zapytania demis roussos

„Zawsze kochałem kobiety. Nie wyobrażam sobie życia bez nich! Dziś one jednak nie kochają mnie, schorowanego człowieka. Dla nich liczył się tylko mój głos, niestety. Dobrze, że chociaż jeszcze on mi pozostał…” – mówił w ostatnich latach Demis Roussos. Od pewnego czasu zmagał się bowiem z chorobą trzustki. Podczas rutynowych badań lekarz wykrył u niego również raka żołądka. Piosenkarz do końca nie wiedział jednak, że nowotwór był w zaawansowanym stadium i nie można było nic zrobić. Taka była decyzja jego córki Emily. „Wiedząc jak bardzo boi się chorób i śmierci, zdecydowaliśmy, że zatrzymamy tę informację dla siebie” – tłumaczyła. To ona poinformowała o jego śmierci media. „Jestem w Atenach z tatą, w domu, obok nas morze i góry. To tu zmarł w nocy z 24 na 25 stycznia (2015). W ostatnich chwilach towarzyszyli mu też ukochana Marie, syn Cyryl i jego matka Olga. To ją nazywał najważniejszą kobietą w życiu”.

Choć rodzice wokalisty pochodzili z Grecji, Demis urodził się w Egipcie, gdzie jego ojciec George pracował jako inżynier. Tam zetknął się z muzyką arabską, która miała wpływ na jego muzyczny gust. Nauczył się grać na gitarze i trąbce. Miał lat, gdy w wyniku nacjonalizacji Kanału Sueskiego i związanego z tym kryzysu jego rodzina musiała wrócić do Grecji. Mama początkowo chciała, by zdobył jak najlepsze wykształcenie i pewny zawód, ale on miał już w sercu tylko muzykę. Już jego pierwsza płyta okazała się hitem.

Wraz z popularnością przyszedł czas na miłość. Sam przyznał, że miał wiele kobiet, ale wiele z nich kochał krótko. W 1970 r. ożenił się po raz pierwszy z blondwłosą Monique. Owocem tego związku jest właśnie Emily. Choć małżeństwo przetrwało zaledwie rok, Demis miał z nią wzorowy kontakt. „Nie był typem, który mówi często kocham, ale jego miłość się czuło. Pod maską gwiazdy, za kostiumami i efektami scenicznymi krył się wrażliwy, dobry człowiek”, wspomina ojca. Jako mała dziewczynka jeździła z nim czasem w trasy koncertowe. Jako dorosła, nakręciła o nim film dokumentalny i była jego menadżerką.

Miała rok, gdy ojciec zostawił jej mamę dla Francuzki Dominique. To małżeństwo przetrwało już nieco dłużej. Żona towarzyszyła Demisowi w podróżach po całym świecie, w zależności od tego, gdzie akurat miał podpisane kontrakty na występy. Mając świadomość, że potrzebują jednak swojej przystani, wokalista kupił posiadłość w Maisons – Laffite obok Paryża. Osobiście zaangażował się w przebudowę domu. Po dwuletnim remoncie był on gotowy w sam raz na powitanie nowego członka rodziny. W 1975 roku przyszedł bowiem na świat jedyny syn Demisa – Cyryl.

Na początku lat 80. gwiazdor poznał jednak amerykańską aktorkę Pamelę. Małżeńska idylla skończyła się. To trzecia żona towarzyszyła mu w podróży feralnego 14 czerwca 1985 roku. Lecieli samolotem z Aten do Rzymu, ale maszyna nigdy tam nie doleciała. Dwadzieścia minut po starcie dwóch arabskich terrorystów, uzbrojonych w pistolet i granaty, wdarło się do kabiny pilotów. Zażądali, by skierować samolot do Bejrutu. Na pokładzie było 145 pasażerów, ale oni od razu poszli do Demisa. „Paniczny strach i śmierć zajrzały mi w oczy. Dokładnie wiedzieli, kim jestem” – wspominał. Następnego dnia obchodził 39 urodziny. Porywacze wręczyli mu tort i kazali śpiewać. Już po wylądowaniu na lotnisku zwolnili kobiety i dzieci. Demisa wypuszczono po pięciu dniach, dzięki zaangażowaniu się w negocjacje Greków. „Wyszedłem z tego cały, ale dostałem kolbą karabinu w kark i zalałem się krwią. Tamten koszmar do dzisiaj śni mi się po nocach. Przeżyłem piekło” – wyznał.

Po tym zdarzeniu zaszył się z żoną w ich domu w Kalifornii. Potrzebował czasu, by dojść do siebie. Przestał koncertować. Z nerwów stracił na wadze pięćdziesiąt kilogramów. Ze stu sześćdziesięciu schudł do stu dziesięciu. Z czasem, gdy dobrze się poczuł, już świadomie zmienił nawyki żywieniowe i napisał nawet książkę o diecie pt. „Kłopoty z wagą” dla osób z problemami z otyłością. Jako osoba wierząca zrozumiał, że bolesne zdarzenie musiało się wydarzyć w jego życiu po coś. Zinterpretował to jako przesłanie, że powinien promować tolerancję i pokój tak jak to potrafi najlepiej, czyli muzyką. Wrócił na scenę, ale nie był już otwarty w kontaktach jak kiedyś. I za nic nie chciał rozmawiać o swoim życiu prywatnym. „Wtedy w samolocie dotarło do mnie, że ja i moi bliscy jesteśmy narażeni na takie dramaty. Dlatego chronię swoją prywatność jak twierdzę” – tłumaczył.

Z tego powodu w jego ostatniej partnerce wiadomo niewiele. Marie poznał dwadzieścia dwa lata wcześniej. Jest buddystką i instruktorką jogi. W ostatnich latach to ona mu towarzyszyła podczas publicznych występów. Gdy zachorował, wykorzystała swoje doświadczenie, by ulżyć mu w bólu. „Byłem w wielu związkach” – przyznał Demis. – „Ale wierzę, że ona jest tą ostatnią i jedyną”.

Źródło: Na żywo. M. Lubartowska, Źródło zdjęcia [1]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.