Nie taka ta Olga święta

Znalezione obrazy dla zapytania święta olga

Każdy, nawet święty, ma to i owo za uszami. Święta Olga, zanim została świętą, nie znała litości. Swoich wrogów zakopywała i paliła żywcem.

Najpierw oficjalna wersja. Księżna Olga Kijowska (ok. 923-969 r.) była świetną żoną, kochającą matką i wybitną władczynią. Poddani nadali jej przydomek „Mądra”, wychwalali pod niebiosa jej hojność i miłosierdzie. Po tym, jak jej mąż zginął podczas jednej z wypraw wojennych, młodziutka Olga obroniła księstwo przed zakusami sąsiadów i utrzymała tron dla swojego jedynego syna. Nie wyszła więcej za mąż i nie urodziła innych dzieci. Rządziła księstwem, póki jej syn nie dorósł.

Potem przekazała mu koronę i zajęła się sprawami odpowiednimi dla starzejącej się kobiety (zbliżała się do 40) – rozmyślaniami o śmierci, Bogu i własnej duszy. Szybko doszła do wniosku, że pogańskie bóstwa, którym zawsze się kłaniała, to fałszował. Bóg jest tylko jeden i czas najwyższy zapisać się do jego drużyny. Przyjęła chrzest u to z „przytupem” – jej ojcem chrzestnym został sam cesarz bizantyjski, Konstantyn VII Porfirogeneta. Sprowadziła na Ruś misjonarzy i aż do śmierci zajmowała się głównie modlitwą, fundowaniem kościołów, przytułków i rozdawaniem jałmużny.

Kiedy zmarła, mieszkańcy Rusi poczuli, jakby utracili „kochającą matkę”. Pół wieku później okazało się, że ciało księżnej, zamiast obracać się wprost, leżało w trumnie rumiane i gładkie, roztaczając słodką woń kwiatów. Wieść o cudzie rozeszła się szerokim echem. Doczesne szczątki Olgi przeniesiono do soboru świętej Zofii w Kijowie, gdzie natychmiast ustawiła się kolejka pielgrzymów. Posypały się cudowne uzdrowienia. Sto lat później księżna dołączyła się do grona świętych. Nadano jej także zaszczytny tytuł „równa apostołom”, zarezerwowany tylko dla garstki najbardziej zasłużonych pomocników Boga. A teraz czas na Olgę z krwi i kości – „nie zupełnie świętą”.

Najprawdopodobniej wcale nie była Rusinką, a potomkinią Wikingów. Świadczy o tym jej imię. Olga to nic innego jak skandynawska Helga, „błogosławiona, szczęśliwa”. W IX i X wieku Wikingowie czuli się na Rusi jak w domu. Lokalni władcy często prosili ich o pomoc w sąsiedzkich zatargach. Niektórzy Wikingowie tu zostali. A że na rządzeniu i trzymaniu sąsiadów „za pysk” znali się lepiej niż lokalni „kacykowie”, zmajstrowali sobie pierwszą ruską dynastię (Rurykowiczów). Jej założyciel, Ruryk, był stuprocentowym Wikingiem urodzonym na terenach dzisiejszej Szwecji. I to właśnie za jego syna, Igora, wydano około 940 roku młodziutką Olgę.

Małżeństwo było zaaranżowane, ale szczęśliwe. W czasie, kiedy Igor objeżdżał Ruś, terroryzując okoliczne plemiona i zbierając daniny, Olga pilnowała stolicy i uczyła się ówczesnej polityki, która (nie ukrywajmy) polegała głównie na uciskaniu, ujarzmianiu i mordowaniu tych, którzy nie raczyli się podporządkować. Urodziła swoje jedyne dziecko – następcę tronu, Świętosława. Przyszłość malowała się w różowych barwach.

Plemię Drewlan było bardzo niezdyscyplinowane. Od lat odmawiało uznania władzy Igora, a daniny płaciło nieterminowo i niechętnie. W 945 roku książę postanowił zmotywować je do współpracy za pomocą karnej wyprawy zbrojnej. Zakończyła się ona dla niego tragicznie.

Drewlanie schwytali go podstępem i dokonali za nim dość nieapetycznej egzekucji – Igor został przywiązany do dwóch wygiętych drzew, a potem… rozerwany na pół. Natychmiast wysłano do Olgi poselstwo z dwoma wiadomościami – złą, że mąż nie żyje i dobrą, że choć jej mąż sczezł haniebnie, to ich władca (książę Mał) chętnie zaopiekuje się zarówno nią samą, jak i jej małym synkiem. „Zaopiekowanie się” oznaczało rzecz jasna małżeństwo i przejęcie tronu. Dla Świętosława oznaczałoby to zapewne nieszczęśliwy wypadek w niedalekiej przyszłości – nagłą chorobę, wypadnięcie przez okno albo przypadkowe przekłucie kilkoma mieczami podczas niewinnej zabawy.

Trzeba jednak przyznać, że Drewlanie usprawiedliwiali się Oldze, przekonując, że jej mąż był „jak wilk cwany i żarłoczny” i że dla wszystkich lepiej, że już go nie ma. Byli pewni, że młoda wdówka z rozkoszą odda się pod opiekę ich księcia.

Zresztą, jaki miała wybór? Kolejka zalotników stanie u jej drzwi, prosząc i kadząc, a jeżeli to nie przyniesie efektu – grożąc. Jeżeli Olga będzie się opierać, ktoś ją wreszcie weźmie siłą. W końcu kobieta nie może samodzielnie rządzić Rusią. Księżna przyjęła Drewlan po królewsku, była grzeczna i pełna pokory. Od razu zaakceptowała ich propozycję i poprosiła, by wrócili nazajutrz w celu ustalenia szczegółów traktatu małżeńskiego.

Drewlanie byli szczęśliwi. Nie wiedzieli, biedacy, że odegrano dla nich przedstawienie. A „wdówka” ma względem nich plany, przy których rozrywanie faceta na pół to pikuś. Księżna Olga poleciła wojownikom chwycić za łopaty. Nazajutrz Drewlanie wrócili w szampańskich humorach. Rozkazali się nieść do grodu w łodzi, którą przypłynęli.

Olga przywitała ich głębokim ukłonem i kazała służbie brać się do roboty. Posłowie nie zorientowali się, że zamiast do sali biesiadnej niesieni są za pałac, gdzie czekał już na nich… głęboki dół. Nie zdążyli zaprotestować – szybciutko i sprawnie zostali zakopani żywcem.

A księżna pchnęła posłów do „narzeczonego”, domagając się kolejnego poselstwa. „Przyślijcie dostojnych ludzi, abym w wielkiej czci poszła za waszego kniazia, inaczej nie puszczą mnie ludzie kijowscy”. Kilka dni później drewlańska elita stanęła w wrót Kijowa. Olga zaprosiła gości do nowo wybudowanej łaźni, aby odświeżyli się po podróży. A potem zaryglowała za nimi drzwi i kazała podłożyć ogień. Nie odeszła, póki nie wybrzmiały ostatnie krzyki umierających.

Książę Mał czekał na ten dzień z utęsknieniem. Już widział się władcą Rusi! Był tak uradowany, że zgodził się nawet na godny pochówek Igora. Humor poprawił się jeszcze bardziej, kiedy zobaczył Olgę – piękną młodą kobietę ze skromnie spuszczonymi oczyma. Jak jego posłowie przed nim, dał się koncertowo nabić w butelkę. Na uczcie zaręczynowej Drewlanie pili na umór. Nie zaniepokoił ich fakt, że Olga i jej towarzysze zajmują cię głównie dolewaniem miodu, a sami są wciąż trzeźwi. Nad ranem Olga wydała rozkaz i 5 tys. drewlańskich wojowników zostało bezlitośnie zasieczonych mieczami. Byli zbyt pijani i zaskoczeni, by się bronić.

A Olga wróciła do Kijowa po resztę armii i ruszyła na ziemię Drewlan, mordując, paląc i rabując. Krew skandynawskich przodków buzowała jej w żyłach. Gdy obległa stolicę, Iskorosteń, Drewlanie błagali ją o litość i oferowali góry złota. Wtedy, ku ich zdumieniu, Olga obwieściła, że nie chce skarbów. Wystarczą jej… gołębie. A dokładnie para gołębi od każdego domostwa. Happy end? A gdzie tam! Drewlanie po raz ostatni dali się nabrać na fałszywą łagodność księżnej. W nocy jej służący przymocowali do ptasich nóżek żarzące się hubki i wypuścili gołębie, a te grzecznie wróciły do domów. Podpalając przy tym miasto. Większość uciekających została bezlitośnie wymordowana, reszta poszła w jasyr. Plemię, które zadarło z księżną, przestało istnieć. Olga wreszcie była zadowolona.

Olga ogłosiła się regentką i rządziła na Rusi niepodzielnie przez kolejną dekadę. Nikt nie śmiał się jej sprzeciwić ani protestować, gdy odprawiała kolejnych zalotników. Zamążpójście oznaczałoby oddanie władzy, a Olga ją lubiła. I była w tym diabelnie dobra. Krwawa jatka, którą zgotowała mordercom męża, najwyraźniej wyczerpała jej pokłady okrucieństwa. Owszem, wciąż trzeba było dyscyplinować okoliczne plemiona, zdobywać nowe ziemie i tłumić sporadyczne bunty, ale księżna miała takie manewry w małym palcu. Mogła więc spokojnie wziąć się za wprowadzanie reform, co nie przyszło do głowy żadnemu z jej męskich poprzedników. Dbała o rozwój handlu (podpisała bardzo korzystne traktaty z Bizancjum), uregulowała sprawę danin i wprowadziła dwie nowości – podatki oraz prawo sądowe. Dzięki niej Ruś ustabilizowała się i rozkwitła. Świętosław rzadko sprzeciwiał się matce i tak naprawdę dorwał się do pełni władzy dopiero po jej śmierci. Odziedziczył nowoczesne, sile państwo.

Świętosław, podobno „złowieszczy i dziki”, był świetnym dowódcą, ale bardzo marnym politykiem – mimo próśb Olgi, odmówił przejścia na chrześcijaństwo. W nawróceniu matki widział tylko kaprys starzejącej się kobiety. Tymczasem Olga dobrze wiedziała, że nowa religia jest jej bardzo potrzebna… oczywiście ze względów politycznych. Najprawdopodobniej chciała zrobić to samo, co w 966 roku zrobił Mieszko I. Czas pogan mijał, Europa miała teraz jednego Boga i kto go nie uznawał, by wyrzucany poza nawias.

Chrystianizacja miała bardzo wymierne korzyści – misjonarze zakładali szkoły, inni chrześcijańscy władcy podpisywali sojusze i traktaty handlowe… Polska bardzo zyskała na zmianie religii. Ruś – nie, bo Świętosław uparł się jak baran. Misjonarze, których sprowadziła Olga, skończyli jako męczennicy, a nieposłuszny synek odmówił współpracy. Olga umierała, czując gorycz porażki. Świętosław „na pocieszenie” zorganizował jej chrześcijański pogrzeb, a kilka lat później dał się zabić podczas jednej z wypraw wojennych. Okazało się jednak, że chytre plany Olgi działają i po jej śmierci.

Włodzimierz, bardzo podobny do swojej babci Olgi, był jej ulubieńcem. Jako nieślubne dziecko, nigdy nie miał zasiąść na kijowskim tronie. Przyrodni bracia dokuczali mu i nazywali bękartem. Olga uważała, że nie dorastają mu do pięt. I jak zwykle miała rację.

Życiorys Włodzimierza dziwnie przypomina jej własny. Po śmierci ojca przejął władzę i dla pewności pozbył się rodzeństwa. Mordował, mścił się i gwałcił. Miał siedem żon i harem, na który składało się… ponad osiemset kobiet (w tym porwana z klasztoru wdowa po przyrodnim bracie). Był tak gorliwym poganinem, że w którymś momencie zaczął składać ofiary z ludzi, najchętniej chrześcijan! A potem nagle zmienił zdanie i wykonał woltę. Tak jak Olga, przeżył gwałtowne nawrócenie. Odprawił żony, rozpuścił harem i ożenił się z siostrą cesarza Bizancjum. Z dzikusa i mordercy stał się filantropem i wzorowym chrześcijaninem. Doszło nawet do tego, że zniósł karę śmierci. Wprowadził Ruś do Europy i, rzecz jasna, został świętym. Babcia Olga mogła być dumna!

Źródło: Wróżka, Weronika Kowalkowska, Źródło zdjęcia [1]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *