Śmierć przez pomyłkę – Kazimierz Junosza-Stępowski

Znalezione obrazy dla zapytania kazimierz junosza stępowski

W poniedziałkowe przedpołudnie 5 lipca 1943 roku dwaj mężczyźni stali przed drzwiami mieszkania na piątym piętrze kamienicy przy ulicy Poznańskiej 38 w Warszawie, patrząc na mosiężną tabliczkę z wygrawerowanym napisem: „Kazimierz Junosza-Stępowski aktor dramatyczny”. Odbezpieczyli pistolety i schowali je do kieszeni luźnych marynarek. Dzwonek do drzwi. Z mieszkania słychać czyjeś kroki. Szczęk otwieranego zamka. W drzwiach staje gosposia. „Czy zastaliśmy panią Stępowską?” – pyta jeden z przybyłych. Dobrze wie, że Jadwiga Galewska – Stępowska jest w domu, więc nie czekając na odpowiedź, bezceremonialnie odsuwa służącą. Idą w głąb przedpokoju. W drzwiach staje kobieta. Jest w szlafroku. „Pani Stępowska?”. Słysząc potwierdzenie, jeden z mężczyzn wyjmuje z kieszeni marynarki kartkę. Czyta wyrok. „W imieniu Rzeczypospolitej skazana na karę śmierci. Wyrok zostanie wykonany natychmiast”. Drugi wyjmuje z kieszeni broń. Nagle w drzwiach pojawia się starszy mężczyzna. „Na miłość boską, panowie, nie strzelać!” – krzyczy i zasłania sobą kobietę. Padają dwa strzały. Mężczyzna osuwa się na ziemię. Niedoszła ofiara biegnie do kuchni, głośno wzywając pomocy. W przedpokoju soi skamieniała ze strachu gosposia. Sytuacja wymknęła się spod kontroli, więc mężczyźni zbiegają po schodach, zanim w mieszkaniu pojawią się sąsiedzi. Ranny zostaje przewieziony do najbliższej lecznicy w Alejach Jerozolimskich. Umiera po kilku godzinach.

Zabity to Kazimierz Junosza-Stępowski, jeden z najbardziej znanych przedwojennych aktorów. Wiadomość o jego śmierci rozchodzi się po okupowanej stolicy pocztą pantoflową, ale warszawiacy mają większe powody do zmartwień. 5 lipca po południu niemieckie megafony (tzw. szczekaczki) podały informację o śmierci generała Władysława Sikorskiego w katastrofie lotniczej nad Gibraltarem. Tego dnia z Pawiaka odjechał do Auschwitz kolejny transport ze 131 więźniami.

Kazimierz Junosza-Stępowski pochodził z ziemiańskiej rodziny, posiadającej majątki na Kresach. Do wybuchu wojny zagrał w 57 produkcjach filmowych. Jego najsłynniejszą rolą był Znachor w ekranizacji powieści Tadeusza Dołęgi- Mostowicza w reżyserii Michała Waszyńskiego w roku 1937. W latach 30. Junosza-Stępowski związał się z młodszą o 20 lat atrakcyjną Jadwigą Kosówką, córką dozorcy, podającą się za rosyjską arystokratkę. Była wówczas żoną zamożnego przedsiębiorcy Jerzego Galewskiego, z którym miała dziecko. O jej bujnej przeszłości krążyły różne opowieści. Podobno utrzymywała się z prostytucji. Jednak największym marzeniem Jadwigi była kariera gwiazdy filmowej. Kazimierz Junosza-Stępowski, aktor o ugruntowanej pozycji i wielu kontaktach, idealnie nadawał się do pomocy w realizacji tych marzeń. Zwłaszcza, że jego miłość do Jadwigi, jak to czasem bywa, była ślepa.

 Kazimierz Junosza-Stępowski z rodziną w 1924 roku.

Po samobójczej śmierci Jerzego Galewskiego Jadwiga z kochanki Junosza-Stępowskiego stała się jego żoną. Zamieszkali w pięknym mieszkaniu w modernistycznej kamienicy w centrum Warszawy. Jadwiga przyjęła artystyczny pseudonim Jaga Juno i zaczęła występować na scenie. Mąż organizował jej tournée po prowincjonalnych teatrach, ale niestety nie cieszyły się one dużym zainteresowaniem.

Już przed wojną problemem Jadwigi stały się narkotyki. Przede wszystkim morfina i kokaina, dostępne w przedwojennej Polsce, ale niezwykle drogie. O ile żona dobrze zarabiającego gwiazdora kina mogła sobie pozwolić nawet na takie wydatki, po wybuchu wojny, kiedy aktorzy stracili źródło utrzymania, sytuacja zmieniła się diametralnie.

Do wywiadu ZWZ, a od 1942 roku Armii Krajowej, dochodziły informację, że Jadwiga Galewska-Stępowska utrzymuje kontakty z Niemcami. „Gestapo dawało jej morfinę za informacje. A Junosza był wielki pan, miał wiele znajomości w rozmaitych sferach. Więc ona była niesłychanie niebezpieczna. W ich mieszkaniu zajmował salon na kwaterę niemiecki oficer sztabowy, z którym byli oboje w dobrej komitywie. Ona rozpuściła wiadomości, że może przez niego wyciągnąć więźniów, dostarczać im paczki. Ludzie te paczki przynosili, ona korzystała z nich sama. Czy Junosza o tym wiedział? Być może nie. Albo lekceważył. Denuncjowała różnych ludzi, kiedy nachodził ją głód. Wiele osób przez nią zginęło” – opowiadał reżyser Bohdan Korzeniewski, zaangażowany w podziemny ruch teatralny.

Zapewne wiosną 1943 r. trzyosobowy skład tajnego sądu polskiego państwa podziemnego zebrał się na posiedzenie w jej sprawie. Sędziowie nie znaleźli żadnych okoliczności łagodzących, więc wyrok mógł być tylko jeden: kara śmierci. Był to jeden z 3,5 tysiąca najwyższych wymiarów kary orzeczonych w czasie okupacji przez sądy specjalne. Po jego zatwierdzeniu wyznaczono dwóch żołnierzy z komórki Kedywu AK. Wykonanie wyroków nazywano „trzaskaniem”. Po dłuższej obserwacji mieszkania przy Poznańskiej 38 dowódca zdecydował, że „trzaskanie” nastąpi 5 lipca 1943 roku w mieszkaniu skazanej. AK-owcy byli pewni, że niemieckiego oficera, stacjonującego w mieszkaniu Junoszy, nie będzie.

Jadwidze Galewskiej udało się uciec. Schronienie znalazła w szpitalu psychiatrycznym w podwarszawskich Tworkach. Spędziła tam 10 miesięcy. Nie wiedząc, co ma dalej robić, wróciła do mieszkania przy ulicy Poznańskiej. 20 marca 1944 r. do drzwi na piątym piętrze zapukała młoda dziewczyna. Przedstawiła się jako sekretarka dyrektora banku, który jest zainteresowany kupnem od Galewskiej kilku obrazów. Kobieta zgodziła się na spotkanie. Następnego dnia odwiedziły ją dwie osoby – kobieta i mężczyzna. Tym razem dwie kule wystrzelone w kierunku konfidentki gestapo były śmiertelne.

Jadwigę Galewską – Stępowską pochowano obok męża na starych Powązkach w kwaterze 96-VI-9. Na pogrzebie była tylko garstka przyjaciół. Gestapo nie interesowało się śmiercią byłej konfidentki. Śledztwo w tej sprawie prowadziła polska granatowa policja. Szybko umorzyła je z powodu niewykrycia sprawców.

Źródło: Retro, Źródła zdjęć: [1] [2]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *