Labirynt dla duchów

Znalezione obrazy dla zapytania winchester house

Pokoi w tym domu jest tak dużo, że ostatni odnaleziono dopiero w 2016 roku. Budowała go od 1884 roku Sarah Winchester, ostatnia dziedziczka fortuny fabrykantów broni. Dla siebie i duchów zabitych karabinem winchester.

W labiryncie 160 pokoi, ślepych korytarzy, schodów wiodących donikąd, drzwi i okien wychodzących na ścianę duchy miały się zgubić. I nigdy nie odnaleźć właścicielki, która codziennie nocowała w innej z 40 sypialni. W ten sposób Sarah Winchester, dziedziczka fortuny zgromadzonej przez dwa pokolenia fabrykantów broni, chroniła się przed prześladującymi ją duchami ofiar słynnych karabinów.

Wszystko zaczęło się od śmierci córeczki Sarah, która zmarła kilka tygodni po przyjściu na świat. Wkrótce dołączył do niej teść kobiety, a rok później, w wieku zaledwie 43 lat, ukochany mąż, William. Tego ostatniego zabiła gruźlica. Choć Sarah odziedziczyła ponad 20 milionów dolarów i 50 proc. udziałów w firmie Winchester Repeating Arms, co dawało około tysiąca dolarów dziennie (dziś to około 26 tysięcy), to znalazła się w głębokiej depresji.

Znalezione obrazy dla zapytania winchester house

Pocieszenia szukała w seansach spirytystycznych. Udała się nawet do Bostonu, do znanego medium Adama Coonsa. Kontaktu z bliskimi nie udało się nawiązać, ale Coons powiedział, że jej rodzina jest przeklęta. Ciąży na niej wina za śmierć tysięcy ludzi zabitych z broni, na której jej teść i mąż zbili fortunę. Dusze ofiar karabinu winchester szukają teraz zemsty. Medium twierdziło, że klątwa wisi również nad samą Sarah, ostatnią z rodziny. Ale jest sposób, by mogła przebłagać duchy…

„Musisz wyjechać daleko stąd, na Zachód, i zbudować dom, w którym duchy ofiar twojej rodziny znajdą schronienie. Będziesz bezpieczna tak długo, jak długo będzie trwała budowa. Gdy się skończy, umrzesz” – usłyszała.

Dlaczego medium kazało jej jechać na Zachód? Bo tam właśnie winchester model 1873 zdobył wielką popularność i był podstawową bronią amerykańskich osadników. Karabiny tej firmy produkowano od 1866 roku, ale w 1873 roku wypuszczono model, który przeszedł do historii jako „karabin, który zdobył Dziki Zachód”. Osadnictwo nie przebiegało w pokojowy sposób. Wymordowano, według różnych szacunków, od 70 do 90 proc. żyjących tam Indian.

Pani Winchester posłuchała medium. Z New Haven na Wschodnim Wybrzeżu, przeniosła się na drugi koniec Stanów, do Kalifornii. Kupiła ziemię w San Jose, stolicy hrabstwa Santa Clara, i w 1884 roku rozpoczęła budowę domu, który miał obłaskawić duchy. Wznosiła go przez następne 38 lat, przez siedem dni w tygodniu, 24 godziny na dobę, aż do swojej śmierci w 1922 roku.

Nie było żadnego projektu. Ani końcowego, ani początkowego. Kolejne pomieszczenia i wystrój Sarah zlecała na bieżąco, szkicując swoje pomysły na luźnych kartkach i wydając armii robotników polecenia z dnia na dzień. W efekcie powstała potężna i niezwykła rezydencja ze 161 pokojami (w tym było 40 sypialni), dwoma salami balowymi, sześcioma kuchniami, 40 klatkami schodowymi, 47 kominkami i 17 kominami, 950 drzwiami, 1257 oknami (ponad 10 tys. szyb) i trzema windami. Pokoi było tak dużo, że ostatni, w pełni umeblowany wiktoriańskimi meblami, odnaleziono na poddaszu dopiero w 2016 roku. Dziś jest główną atrakcją wycieczki Explore More Tour, która prowadzi turystów przez wszystkie pomieszczenia niedokończone przed śmiercią Sarah Winchester. W całym domu jest mnóstwo kolumn, wszystkie, z wyjątkiem jednej, postawiono do góry nogami, i schodów, które kończą się pod sufitem. Prawie 200 drzwi nie prowadzi do żadnego pomieszczenia – za nimi jest ściana. Podobnie jest z niektórymi oknami. Budowlę pokrywa fantazyjny dach, pełen wież i wieżyczek, kopuł i kopułek. Nad wszystkim górowała kiedyś 7-piętrowa dzwonnica, ale zawaliła się podczas trzęsienia ziemi w 1906 roku. Odbudowano tylko jej cztery piętra.

Znalezione obrazy dla zapytania winchester house

Jako jeden z pierwszych, w samym sercu domu, powstał tzw. pokój seansów. Pani Winchester, jak plotkowano, przychodziła tam o północy, by komunikować się z duchami i otrzymywać wskazówki co do dalszej budowy. Tylko ona miała klucz do tego pokoju. Duchy zwoływał dzwon z wieży, a o drugiej w nocy ogłaszał im zakończenie seansu i nakazywał, by opuściły dom. Pani Winchester żyła bowiem w pewnym rozdwojeniu. Budowała siedzibę dla duchów, a jednocześnie zagmatwany labirynt, w którym nie potrafiłyby się one odnaleźć. Dlatego w domu są kilometry krętych korytarzy, wśród nich tak wąskie, że można się przez nie przecisnąć jedynie bokiem. Nie brak jednak sceptyków, którzy nie wierzą, że Sarah Winchester wystraszyła się wiszącej nad jej rodziną klątwy. Była przecież kobietą solidnie wykształconą. Studiowała w jedynym dostępnym wówczas dla kobiet instytucie uniwersyteckim w Stanach Zjednoczonych, na uniwersytecie Yale, władała biegle czterema językami. Dlaczego miałaby ulec okultystycznym podszeptom i to w sposób tak obsesyjny? Być może jej skłonność do depresji – przejawiała ją od wczesnej młodości, a po utracie rodziny choroba się pogłębiła – kazała jej wierzyć w winę rodu Winchesterów. Ale podejrzewano, że za strachem przed duchami ukrywała zamiłowanie do ekscentrycznych pomysłów i kosztownych nabytków. Tylko tak wdowa mogła mu ulec bez narażania się na zarzut, że trwoni fortunę męża. Miała na przykład wielkie upodobanie do witraży, sprowadzała je z całego świata. Dziś wartość tej wspaniałej kolekcji szacowana jest na miliony dolarów. Może więc budowa była po prostu drogim hobby ekscentrycznej kobiety, która w luksusowych dekoracjach próbowała utopić swój ból i samotność po stracie najbliższych?

Nie oszczędzała na niczym. Stosowała najbardziej zaawansowane technologie budowlane swoich czasów. Uważa się, że jako pierwsza w Ameryce używała do ocieplania wełny mineralnej. Miała własną wytwórnię gazu do lamp karbidowych, którymi oświetlano dom. Światło zapalało się za pomocą elektrycznych przycisków. Była też pierwszą Amerykanką, która miała w domu gorący prysznic oraz trzy windy, w tym jedną z napędem hydraulicznym, jedyną taką w Ameryce. Jej blisko 80-hektarowa posiadłość uznawana jest za pierwszą samowystarczalną rezydencję w Stanach Zjednoczonych. Oczkiem w głowie pani Winchester była sala balowa. Jej dekoracja kosztowała więcej niż wybudowanie w tamtych czasach przeciętnego domu. Do dziś jest to najpiękniejsze pomieszczenie Winchester House. Ściany i parkiet wykonane są z dziewięciu gatunków drewna, m.in. z mahoniu, klonu, palisandru, teku i dębu. Cała została zbudowana bez użycia gwoździ czy metalowych przedmiotów. Miało to nawiązywać do budowy świątyni Salomona w Jerozolimie. Do sali balowej nie wolno było nikomu wchodzić. Klucz do zawsze zamkniętych drzwi miała jedynie Sarah.

Podobny obraz

W tym wielkim domu pani Winchester żyła samotnie, bez rodziny, przyjaciół czy gości. Uchodziła za całkowitego odludka. Podobno kiedyś odprawiła prezydenta Theodore’a Roosevelta, który specjalnie przybył do San Jose, zaintrygowany pogłoskami o powstającej tu rezydencji.

Prawdziwą obsesję pani Winchester miała na punkcie liczby 13. Gdy kupiła 12-ramienny żyrandol, zaraz kazała dorobić mu jedno ramię. W zaprojektowanym przez siebie oknie witrażowym z motywem pajęczyny zdecydowała się osadzić 13 ozdobnych kamieni. Wiele elementów wyposażenia domu ma kształt trzynastki lub występuje w tej właśnie liczbie. Rośliny w ogrodzie strzyżono tak, by przywodziły na myśl trzynastkę. Na podjeździe rosło 13 drzew. 13 kopuł miała szklarnia. W domu było 13 łazienek, a w łazience nr 13 – tyle właśnie okien. Wiele okien w tym domu ma 13 szyb, a większość sufitów – 13 paneli sufitowych. W sitkach kuchennych zlewów jest po 13 otworów. Większość klatek schodowych ma po 13 schodów. W wielu pokojach znaleźć można 13 wieszaków na ubrania. Nawet testament pani Winchester składał się z 13 paragrafów i był podpisany 13 razy.

Dla miłośników numerologii Winchester House to wyzwanie znacznie większe niż tylko tropienie trzynastek. Liczby przewijają się przez cały dom i z pewnością każda z nich miała dla Sarah jakieś znaczenie, np. liczba 777 umieszczona na suficie jednej z jej sypialni czy bardzo często powtarzające się motywy siódemki i jedenastki.

Nigdy nie dowiemy się, co naprawdę działo się w głowie Sarah Winchester i co przez 38 lat napędzało ją do tej niezwykłej budowy. Nie pozostawiła po sobie żadnych pamiętników ani listów. A szkoda, bo choć trop z duchami prześladującymi ród Winchesterów jest dziś najpopularniejszy (i atrakcyjny dla turystów), to jest jeszcze inny. Zachowały się wspomnienia Henrietty Severs, wieloletniej opiekunki i pielęgniarki Sarah, która twierdzi, że pani Winchester wcale nie wierzyła w duchy i ich nie wywoływała. W domu i jego dekoracjach zaszyfrowała tajemną wiedzą masonerii i różokrzyżowców. Sama miała należeć do obu tych stowarzyszeń, a nawet uważać się za kolejne wcielenie Francisa Bacona, angielskiego filozofa z czasów odrodzenia, znanego m.in. z fascynacji szyframi. Mają o tym świadczyć m.in. liczne odniesienia do symboli i kodów liczbowych związanych z Baconem, którymi naszpikowana jest podobno cała wielka sala balowa.

Najbardziej strzeżone pomieszczenie, czyli pokój seansów, nie służyło wcale do komunikacji z duchami, lecz do medytacji i rytuałów związanych z praktykami różokrzyżowców. W dziwnych ciągach komunikacyjnych domu miały się z kolei zawierać symbole masońskie. Młoda Sarah Pardee pochodziła z rodziny, która była przesiąknięta masońskimi ideami. Kilku jej wujów i dalszych krewnych było masonami. Już jako dziewczyna dużo wiedziała o związanych z tym ruchem symbolach i rytuałach. Jako studentka zetknęła się z doktrynami Francisa Bacona i jego fascynacją kryptologią. Również w rodzinie Williama Winchestera masoni i różokrzyżowcy nie byli rzadkością. Winchester House jest więc być może czymś więcej niż tylko luksusowym schronieniem przed duchami, które zafundowała sonie szalona miliarderka. A prawdziwą tajemnicą domu nie są duchy, lecz kobieta z krwi i kości, która stała za całą tą historią. Bo jeśli nie budowała tego przedziwnego domu dla duchów, to po co? Na to pytanie nikt nie znalazł jak dotąd odpowiedzi.

Znalezione obrazy dla zapytania sarah winchester

Źródło artykułu: Ewa Dereń, Wróżka 09/2017, Źródła zdjęć: [1] [2] [3] [4] [5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *