Charles Manson – Celebryta zbrodni

Znalezione obrazy dla zapytania charles manson

Na dźwięk tego nazwiska wzdrygają się nawet ludzie, których nie było jeszcze na świecie. Charles Manson, przywódca sekty „Rodzina”, latem 1969 r. zorganizował masakrę w domu Romana Polańskiego w Beverly Hills.

Zginęła wtedy 26-letnia żona reżysera, aktorka Sharon Tate, będąca w dziewiątym miesiącu ciąży, oraz czwórka jej przyjaciół. Polański wówczas kręcił film w Europie. Dzień później Manson już osobiście wziął udział w morderstwie starszego małżeństwa. Potworność obu zbrodni sprawiała, że stał się jednym z najbardziej znanych i mitycznych morderców-psychopatów w historii kryminalistyki. „Gdybym zdążył zabić 500 osób, czułbym, że naprawdę dałem coś społeczeństwu” – mówił jeszcze niedawno. Nie powie nic już więcej: rok temu, 19 listopada 2017 zmarł w więziennym szpitalu w wieku 83 lat.

Żadne morderstwo w historii Ameryki, z wyjątkiem zabójstwa prezydenta J.F. Kennedy’ego, nie miało ani przedtem, ani nigdy potem takiego odbicia w mediach, jak zbrodnie Mansona. Udzielał wywiadów nawet zza krat. A wszyscy, którzy mieli z nim kontakt, przyznawali, że ów demon zła ma w sobie niezwykłą charyzmę. Zapewne dlatego w szeregach jego sekty było tak wiele dziewcząt z dobrych amerykańskich rodzin.

„Są tysiące morderców. On jednak miał w sobie coś, co posiada zaledwie 1 proc. ludzi, jakąś niezwykłą aurę” – mówił o Mansonie prokurator Vincent Bugliosi, główny oskarżyciel w procesie Mansona i członków „Rodziny”. „Tylko tym można wyjaśnić fenomen półanalfabety z nizin społecznych, pozbawionego urody, o wzroście zaledwie 157 cm, który nie tylko miał na skinienie ręki młode, ładne i inteligentne kobiety, ale również potrafił sprawić, by dla niego zabijały. Amerykański profesor kryminologii, dr Scott Bonn, badacz fenomenu popularności Mansona, uważa, że z amerykańską świadomością zbiorową coś jest nie tak; fascynacja kultury masowej Mansonem dała mu status celebryty na równi z Myszką Miki, Marylin Monroe i Elvisem Presleyem.

Jego postać stała się inspiracją dla rozmaitych twórców, głównie muzyków. Tworzone przez Mansona w więzieniu piosenki włączył do repertuaru zespół Guns N’Roses, a Paradise Lost wykorzystał jego głos w utworze „Forever Failure”. A w dniu śmierci Mansona opinię publiczną zszokował wpis, jaki umieścił na swojej stronie internetowej Daron Malakian, gitarzysta zespołu System of a Down, że Manson był geniuszem, który miał ważne przemyślenia na temat społeczeństwa i środowiska i potrafił wyrażać swoje poglądy w bardzo błyskotliwy sposób.

Manson w wieku 12 lat trafił do ośrodka poprawczego za drobne kradzieże, zaczynał od sklepów spożywczych i alkoholu, skończył na samochodach. Jako 18-latek był już w ośrodku o podwyższonym rygorze. Do listy jego przestępstw doszło jeszcze zmuszenie do seksu chłopaka, któremu zagroził brzytwą. Wtedy okazało się, że od dłuższego czasu trudnił się też stręczycielstwem, wyszukując klientom młode kobiety. Ale do prawdziwego więzienia trafił na początku lat 60. jako dwudziestokilkulatek; wpadł na sfałszowanym czeku.

Do jego późniejszej sekty trafiały głównie zbuntowane nastolatki z zamożnej klasy średniej. On sam nigdy prawdziwego domu nie miał. Był dzieckiem 16-letniej prostytutki Kathleen Maddox i jednego z jej klientów, pułkownika Waltera Scotta, którego zresztą nigdy nie poznał. Nazwisko dał mu późniejszy mąż matki, William Manson. Kiedy Kathleen, uzależniona od alkoholu, trafiła do więzienia, chłopca umieszczono w domu wujostwa, fanatycznie religijnego. Ale Mansonowi ich wiara się nie udzieliła. Z kradzieży samochodów, fałszerstw pieniędzy i rozbojów uczynił swoje źródło utrzymania. Dostawał kolejne wyroki, ale więzienne warunki mu odpowiadały. Okres w zamknięciu poświęcił na zgłębianie tajników psychologii, religii, magii i hipnozy. Nauczył się też gry na gitarze i postanowił, że zrobi karierę jako muzyk.

I właśnie gitara pomogła mu rozpocząć nowe życie. Wyszedł z więzienia akurat, gdy rozpoczynało się lato 1967 roku – czas wolnej miłości i narkotyków. Z długimi włosami i płonącymi oczami, w rozchełstanej koszuli i na bosaka, brzdąkający na gitarze, na ulicy, od razu wzbudził zainteresowanie. Śpiewał swoje więzienne teksty, a konstestująca młodzież poczuła, że znalazła nowego proroka. On zaś zobaczył, jak bardzo młodzi są podatni na jego słowa. Manson postanowił więc zbudować sobie armię, która będzie pracować dla niego. Nie przyłączyli się do hippisów. Na przedmieściach Los Angeles stworzyli komunę, w której żyli odcięci od świata, według reguł sekty, z Mansonem na czele. To on przekazywał im obraz rzeczywistości. Uzależniał ich od siebie seksem i narkotykami. Na co dzień było przyjemnie; palenie trawki, śpiewanie piosenek, czytanie wywrotnych książek i rozpustne imprezy. Nikt nie zauważył ukrytej pod tym manipulacji. Tymczasem Manson szykował się na wojnę ze społeczeństwem. Jak sam później przyznał, pomysł na jej wywołanie przyszedł do niego wraz z piosenkami Beatlesów. Był wręcz opętany ich muzyką. Szczególnie lubił piosenkę „Piggies” („świnie”), zakamuflowaną satyrę na konsumpcjonizm oraz „Helter-skelter”, którą później obwiniono o to, co wydarzyło się w willi Polańskiego. Helter-skelter to popularna w angielskich wesołych miasteczkach zjeżdżalnia, opleciona wokół wysokiej wieży. Ale w slangu określenie to znaczy także chaos i zamęt.

Manson zapragnął wywołać prawdziwy helter-skelter, co w amerykańskich realiach miało oznaczać woję rasową, apokaliptyczną i totalną. Dlatego zabójcy Sharon Tate wypisali jej krwią na ścianie słowo PIG – tak właśnie czarna biedota miała zwyczaj określać białych z zamożnych przedmieść. W planie Mansona miało to skierować podejrzenia o zbrodnię na czarnoskórych i rozpętać konflikt rasowy, w którym biali nie będą mieli szans z czarnoskórymi. Ci wygrają, ale nie będą umieli rządzić. I wtedy na pomoc przyjdzie on, Charles Manson i jego „Rodzina”. Tak oto, cudzymi rękami przejmie władzę w Ameryce.

Członkom „Rodziny” całości planu jednak nie zdradził. Za to straszył ich murzyńską rewoltą, która nadchodzi i niechybnie ich zmiecie, jeśli się w porę nie przeciwstawią poprzez atak. „To my musimy rozpocząć rzeź, którą czarni dokończą. W chaosie, jaki nastąpi, wyjdziemy z ukrycia i odbierzemy władzę” – mówił do tych, którzy mieli dokonać pierwszego ataku: na dom Polańskiego.

„To właśnie helter-skelter był prawdziwym motywem dla zbrodni Mansona” – powtarzał podczas procesu prokurator Bugliosi. Rola piosenki Beatlesów w sprawie urosła w końcu do takiej rangi, że zamierzono wezwać na świadków Johna Lennona i Paula McCartneya, aby wytłumaczyli, o czym w niej śpiewają. Do ich zeznań nie doszło, ale George Harrison, autor „Piggies”, wygłosił w imieniu zespołu oświadczenie, że The Beatles nie mogą brać odpowiedzialności za czyny ludzi, którzy dopatrują się w ich tekstach sobie tylko znanych treści.

Wszystko wskazuje na to, że mieszkańcy byli przypadkowymi ofiarami ataku Mansona. Chodziło o dom, w którym przebywali. Polański wynajął tę rezydencję niedługo przedtem od producenta muzycznego Terry’ego Melchera. Manson go znał. Spotkali się, gdy po wyjściu z więzienia szukał sposobu, by nagrać płytę. Melcher wysłuchał kilku kawałków i obiecał Mansonowi, że wyprodukuje jego debiutancką płytę. Gdy jednak dowiedział się o jego więziennej przeszłości, wycofał się. Kiedy wściekły Manson zaczął nachodzić go w domu, Melcher, zresztą za namową matki, znanej aktorki Doris Day, postanowił się wyprowadzić. Czy Manson, zlecając swoim ludziom napad i „brutalność, na jaką tylko będzie ich stać”, wiedział, że nie zastanie tam już Melchera? Do dziś nie wiadomo tego na pewno. Według późniejszych zeznań niektórych członków „Rodziny” Manson nie wiedział o wyprowadzce producenta. Według innych wiedział, ale było mu to obojętne. Wygląda więc na to, że Manson chciał zniszczyć miejsce, w którym odmówiono mu poparcia i wszystkich, którzy tam przebywają.

Ale przede wszystkim owo zabójstwo, a także morderstwo dokonane kolejnej nocy na zamożnym małżeństwie LaBianca, zawierało tropy mające wskazywać, że sprawcami są czarnoskórzy. W domu Polańskiego pozostawiono krwawy napis „PIG”, w domu małżeństwa LaBianca na ścianach salonu widniały hasła: „Śmierć świniom” i „Powstanie”, a na lodówce „Helter Skelter”, wszystkie pisane krwią ofiar.

Policja początkowo nie łączyła tych morderstw. Zwłaszcza że zabójstwo państwa LaBianca, choć makabryczne, przyćmione zostało sprawą Sharon Tate. A ponieważ nie ujęto sprawców i nieznany był motyw, zaczęły się domysły. Łącznie z tym, że był to mord rytualny, a żona Polańskiego zapłaciła za jego „satanistyczne filmy”, jak „Dziecko Rosemary” czy historię o wampirach. Spekulacje skończyły się, gdy policja wpadła w końcu na trop sprawców. Przypadkiem, gdy Susan Atkins, jedna z uczestniczek mordu, zatrzymana w związku z inną sprawą, zaczęła w więzieniu przechwalać się, że to ona zabiła Sharon Tate. Wtedy policja dokonała naloty na komunę Mansona i zatrzymała jego oraz wielu jego członków. Rozpoczął się trwający dziewięć miesięcy proces. Opinia publiczna była wstrząśnięta. W makabrycznym zabójstwie Sharon brały udział trzy dziewczyny, które okrucieństwem przewyższały niejednego mężczyznę. Oskarżeni nie wykazywali żadnej skruchy, na sali sądowej śmiali się i drwili z ofiar. Ostatecznie pogrążyły ich zeznania Lindy Kasabian, która podczas napadu była kierowcą; czekała na zewnątrz i nie brała bezpośrednio udziału w morderstwie. Po zatrzymaniu od razu poszła na układ ze śledczymi i w zamian za uniewinnienie złożyła szczegółowe zeznania.

Wiosną 1971 r. wszyscy sprawcy mordu oraz Manson jako zleceniodawca i przywódca sekty zostali skazani na karę śmierci. Po zmianie prawa w Kalifornii zmieniono im wyroki na dożywotnie więzienie.

Znalezione obrazy dla zapytania charles manson

Manson zza krat udzielał obszernych wywiadów, upierając się przy słuszności każdego z czynów, jakich się dopuścił. „Nigdy nie podjąłem złej decyzji” – mówił dziennikarzowi w 1986 r. „Wszystko, co robiłem, miało głęboki sens”.

Kilkakrotnie był przenoszony do innych więzień, zwykle o większym rygorze, bo wciąż narażał się pogwałceniem dyscypliny. Były więc napady na współwięźniów i rytuały czarnej magii na laleczkach voodoo, które sam robił, a potem nakłuwał szpilkami; wzorował je na osobach, którym chciał w ten sposób zaszkodzić. Najwięcej czasu poświęcał jednak muzyce. Napisał wiele utworów z pogranicza bluesa i rocka psychodelicznego.

W jego życiu za kratami nie zabrakło nawet miłości. Przez rok był zaręczony z młodszą o 54 lata Afton „Star” Burton, która zakochała się w nim jeszcze jako 18-latka. Zaczęła pisać do niego listy, a rok później przeprowadziła się w pobliże więzienia, by spotykać się ze swym idolem, który miał wtedy 70 lat. Zapewniała media, że Charles jest niewinny. Ich miłość kwitła kilka lat. W 2014 r. Manson zwrócił się do władz więzienia o zgodę na ślub, na który nalegała Afton. Do małżeństwa nie doszło. Dziewczyna odwołała wszystko, gdy do Mansona dotarły plotki, że za jej miłością stoi „plan biznesowy”. „Star” zamierzała, jako legalna małżonka, odebrać po śmierci jego ciało, wystawić jako eksponat i pobierać opłaty od chętnych do oglądania „wypchanego Mansona”.

Znalezione obrazy dla zapytania Afton „Star” Burton

Przez 48 lat odsiadki zbrodniarz nie wykazał skruchy czy żalu. Wręcz przeciwnie, chełpił się swymi dokonaniami. „Jestem najsłynniejszym człowiekiem, jaki kiedykolwiek żył na świecie. A nawet jeszcze nie umarłem. Jak my myślicie, co się stanie, gdy umrę?” – mawiał. Dziś dr Scott Bonn nie ma wątpliwości. „Niestety, wiedział, co mówi. Jego śmierć to jak wykupiona w najlepszym czasie antenowym reklama. Gadżety i „pamiątki” związane z Mansonem osiągną niebotyczne ceny. Możemy spodziewać się wysypu płyt, książek i nagrań”.

Znalezione obrazy dla zapytania charles manson

Źródło artykułu: Ewa Dereń, Wróżka 1/2018, Źródła zdjęć: [1] [2] [3] [4]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *