Wielki talent i drobne słabości – Anna Jantar

Podobny obraz

Muzycy, który towarzyszyli Annie na scenie, wspominają, że jej koncerty na ogół kończyły się imprezą za kulisami. Jantar zmieniała się wówczas z wielkiej gwiazdy w koleżankę, która robi kolegom z zespołu kanapki z pasztetem i parzy herbatę. Lubiła też towarzysko napić się likieru czy też… zapalić papierosa, o czym długo nie wiedziała jej mama, Halina Szmeterling.

Do legendy przeszły imieniny Anny przypadające 26 lipca, które zwykle obchodziła w środku wakacji nad Bałtykiem. Kukulscy spędzali je w Domu Pracy Twórczej w Ustce wraz z przyjaciółmi. Jak wspomina jedna z najbliższych znajomych piosenkarki, Alicja Woy-Woyciechowska w książce „Bursztynowa dziewczyna” Marioli Pryzwan, takie imieniny na ogół trwały do białego rana. Po północy kończyły się na plaży. Jantar nie była napuszoną gwiazdą – lubiła się bawić, żartować, a nawet poszaleć.

Gdy piosenkarka została mamą, spoważniała. Od tej pory była też wiecznie rozdarta między miłością do córki a miłością do sceny. Kiedy wyjeżdżała na koncert, bardzo tęskniła za córeczką Natalią, która zostawała w domu pod opieką babci. Podczas ostatniego tournée w USA Jantar kupiła dziewczynce mnóstwo ubranek. Przez snem rozkładała małe sukieneczki na pościeli i zasypiała, wyobrażając sobie, że jest obok małej.

Miłość do córki i męża stanowiła dla niej siłę napędową w życiu. Jarosław Kukulski był pierwszym ważnym mężczyzną w życiu piosenkarki. Wychodząc za niego, wyobrażała sobie, że to związek na zawsze. Ogromnie więc przeżywała każde nieporozumienie z małżonkiem.

W domu nie była wzorem gospodyni. Nie umiała gotować, miała jednak wsparcie ze strony swojej mamy, która po narodzinach Natalki zamieszkała z Kukulskimi.

Ostatnie wakacje małżonkowie spędzili z córką nad Bałtykiem. Anna kochała morze, choć musiała być ostrożna na plaży. „Opalała się w pełnym makijażu. Miała jasną cerę i bala się promieni słonecznych” – wspomina Ewa Wiśniewska.

Pewnego dnia, w perfekcyjnym makijażu, Anna umówiła się z kolegą na jogging. I na tym jednym razie skończyła się jej przygoda z bieganiem! Nie przepadała za sportem. Lubiła za to podobać się mężczyznom, i to z wzajemnością. Gdy 27 grudnia 1979 r. wyruszyła w swoją ostatnią, jak się okazało, podróż za ocean, na lotnisku otoczył ją wianuszek pilotów LOT-u. Adorowali ją z zachwytem…

Jantar lubiła flirtować. Jednocześnie była dla mężczyzn… kumplem. Koledzy zwierzali jej się z sercowych problemów. Dzisiaj wspominają, że budziła ich zaufanie i … zachwycała kobiecością.

Uwielbiała kosmetyki i perfumy „Charlie”, które przywoziła z USA. Lubiła tez kapelusze i białe sukienki za kolano, do tego białe kozaki na szpilce. Unikała za to modnych w latach 70. mini. Ta wysoka, zgrabna kobieta uważała, że ma za długie nogi i starała się je zakrywać!

Jej wątpliwości dotyczyły zresztą nie tylko wyglądu. „Bolała nad tym, że się źle porusza na scenie” – zdradza koleżanka piosenkarki, Anna Sułek. Potwierdza to Ewa Kuklińska: „Ania była niezwykle muzykalna, miała fantastyczny, zwierzęcy niemal słuch i cudowny, z natury postawiony głos. Nie miała w sobie jednak tej lekkości potrzebnej w tańcu. Była spięta…”

Dziś te drobne wady gwiazdy dodają jej uroku. Annę Jantar wspominamy z sentymentem i szacunkiem. Choć od wypadku na Okęciu minęło już wiele lat, wciąż pamiętamy i nucimy jej piosenki.

Źródło: Iwona Aleksandrowska, Tina, Źródło zdjęcia [1]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *