Gwiazda, która walczyła na barykadach – Helena Grossówna

Podobny obraz

Nikt, kto oglądał ją przed wojną na ekranie, nie spodziewał się, ile hartu ducha i odwagi ma w sobie ta śliczna filmowa trzpiotka. Udowodniła to w czasie okupacji, podczas Powstania Warszawskiego i w stalagu, gdzie zesłano powstańców.

Przedwojenne gazety pisały o niej: „Typ Wenus, coraz rzadziej spotykany, owal doskonały, cera jasna, oczy czułe i marzące”. Uwielbiano ją. Zwyciężyła w prasowym plebiscycie na najpiękniejszy uśmiech stolicy. Brawurowo tańczyła na ławkach w filmie „Zapomniana melodia” i to dla niej Eugeniusz Bodo i Adolf Dymsza śpiewali kołysankę „Ach, śpij kochanie” w filmie „Paweł i Gaweł”.

Była córką Leonarda Grossa, Niemca, rzeźnika i handlarza bydłem oraz Walerii z Winiawskich. Przyszła na świat w Toruniu w 1904 r. Ojciec zmarł, kiedy była mała, lecz zdążył ją nauczyć swojego języka. Po latach bardzo jej się on przydał… By ulżyć owdowiałej matce, zatrudniła się w sklepie z konfekcją, ale pobory wydawała głównie na lekcje tańca.

Pod koniec lat 20. wyjechała do Paryża, gdzie dokształcała się w szkole Matyldy Krzesińskiej, byłej primabaleriny carskich teatrów w Petersburgu. Wróciła stamtąd do kraju jako mężatka: we Francji poślubiła Jana Gierszala, który zarządzał majątkiem Poli Negri. Występowała najpierw w Poznaniu, potem trafiła na stołeczne sceny, gdzie wypatrzyli ją filmowcy. Serdeczna, żywiołowa, natychmiast zaprzyjaźniła się z Adolfem Dymszą i Eugeniuszem Bodo (którego dokarmiała pyzami, bo mama przysyłała mu do pracy tylko befsztyki i sałatę, żeby „trzymał linię”). W styczniu 1940 r. we trójkę mieli płynąć do USA, na podbój Hollywood. Los jednak pokrzyżował im plany…

Wrzesień 1939 r. zastał ją w Międzylesiu pod Warszawą, gdzie miała mały domek z ogródkiem. „Byłam na dworcu, kupiłam sobie bilet miesięczny drugiej klasy, żeby dojeżdżać… i zauważyłam, że nade mną samoloty. Potem się okazało, że to wojna” – wspominała z goryczą po latach.

Nawet do głowy jej nie przyszło, żeby uciekać z kraju, jak wiele innych aktorskich sław. Skończyła kurs sanitariuszek, a zaraz potem otworzyła garkuchnię na Targówku, dla żołnierzy i cywilnych obrońców stolicy. Docenili jej hart ducha, bo zaproponowali przejście do partyzantki, ale uznała, że ma co innego do roboty. Wraz z kolegami aktorami uruchomiła kawiarnię „U filmowców” w Śródmieściu, a potem małą scenkę kabaretową. Kiedy przychodzili tam esesmani, delegowano ją do obsługi. Podobno dzięki jej zabiegom Niemcy zwolnili artystów zatrzymanych po zamachu na aktora konfidenta Igo Syma. Dzięki niej wrócił z Auschwitz przedwojenny amant Zbyszko Sawan.

W kawiarni była też skrzynka kontaktowa AK. Aktorka działała w konspiracji: nieraz przechowywała w Międzylesiu działaczy Polski Podziemnej. Tuż przed powstaniem mieszkała już w Warszawie, a przed godziną W dołączyła do batalionu „Sokół”, który działał w Śródmieściu Południowym. Jako porucznik „Bystra” dowodziła siedemdziesięcioosobowym batalionem złożonym z sanitariuszek i łączniczek. Jej podkomendne wyciągały rannych spod ostrzału i chodziły z meldunkami. Pani porucznik opatrywała rannych, asystowała przy operacjach polowych, nosiła wodę, gotowała, a kiedy było trzeba, zakasywała rękawy i budowała wraz z innymi barykady. Była opiekuńcza, kiedy jej dziewczyny zachorowały na dyzenterię, leczyła je grzanym winem znajdowanym w piwnicach. Traf chciał, że do jej batalionu trafiły raz dwie „czarne owce” (trudniące się przed wojną nierządem). Niektórzy zamierzali je wyrzucić, ale Grossówna naradziła się z dowództwem i stanęło na tym, że kto chce walczyć o Polskę, niech walczy, a kim był przedtem, to jego sprawa. Po upadku powstania Grossówna trafiła do niewoli. Stolicę opuściła jako jeniec wojenny. Przewieziono ją wraz z innymi do stalagu Gross-Lubars w środkowych Niemczech. Pracowała jako salowa w baraku szpitalnym. Nosiła chorym baseny, opatrywała ich. Dzięki swej znajomości niemieckiego uprosiła strażników, by dali więźniom trochę torfu, a oni napalili w piecu, nagrzali wody i mogli uprać swoje łachy. Przy praniu… śpiewała, żeby zagłuszyć własną rozpacz i dodać innym otuchy.

Z Gross-Lubars przewieziono powstańców do Oberlangen, koło granicy z Holandią. Helena zaczęła pracować w łaźni, pralni i przy odwszawianiu koleżanek. Jej towarzyszki wspominały, że bardzo się starała podtrzymywać je na duchu.

„Życie jest piękne, jestem szczęśliwa” – mówiła, budząc się o 5 rano w baraku. I śpiewała o tym, o czym wszystkie marzyły: „Chcę mieć domek z ogródkiem, a w nim męża z podbródkiem i kotlety codziennie mu piec”.

Jednak jej mąż, Jan Gierszal, wojny nie przeżył. Zginął w obozie koncentracyjnym w Mauthausen. Oberlangen wyzwolili żołnierzy generała Maczka. Grossówna pojechała stamtąd do Brukseli, gdzie spotkało ją wielu przedwojennych artystów. W czasie występów objazdowych poznała porucznika Tadeusza Cieślińskiego, którego wkrótce poślubiła.

Kiedy miała 43 latam wróciła do Polski, urodziła syna Michała (trzymał go do chrztu sam Adolf Dymsza). Nowe państwo nie przyjęło jej z otwartymi rękami. Za bardzo kojarzyła się z „przedwojniem” i sanacją. Jej mąż nie mógł znaleźć pracy, mówiono wręcz, że jako żołnierz Maczka ma się cieszyć, że żyje. Zarabiała na rodzinę, ale było z tym krucho.

„Do ról heroin przy wiertarkach lub tych, budujących nowy dom widać się nie nadawałam” – mówiła gorzko.

Występowała w kabaretach literackich, jeździła po Polsce z „Koncertem humoru i piosenki” i śpiewała przedwojenne przeboje. Występowała też w stołecznym teatrze Syrena, ale zwolniono ją trzy lata przed emeryturą. Etat przywrócono, ale kosztowało ją to wiele nerwów. Ponoć poszło o to, że nie chciała zapisać się do partii.

W filmie dostawała już tylko epizody, m.in. w „O dwóch takich, co ukradli księżyc” (1962 r.) zagrała matkę Jacka i Placka, w których wcielili się Lech i Jarosław Kaczyńscy. W 1964 r. przeszła na emeryturę i zajęła się rodziną i domem w Międzylesiu. Do końca z pięknym uśmiechem na ustach…

Źródło: Dorota Filipkowska, Kobieta i życie Wrzesień 2018, Źródło zdjęcia [1]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *