Osądziła ją ulica – Rita Gorgonowa

Znalezione obrazy dla zapytania rita gorgonowa

To była najgłośniejsza sprawa 20-lecia międzywojennego. Niewyjaśniona do dziś.

Margarita Ilić nie miała szczęścia do mężczyzn. Obdarzona zjawiskową urodą, wcześnie zaczęła przyciągać ich uwagę. Wyszła za mąż jaki 15-latka, za austriackiego oficera, Erwina Gorgona. Wkrótce zamieszkali we Lwowie, u rodziców męża, na świat przyszedł ich synek.

Wszystko było dobrze, póki Erwin służył w wojsku. Gdy go zredukowano, zaczęły się kłopoty finansowe, a Erwin zaczął pić. W końcu wyjechał do Ameryki. Osamotnioną Ritę bardzo chcieli „pocieszać” bracia Erwina, a nawet jego ojciec. Gdy ich odrzuciła, kazali jej się wynosić z domu, a Gorgonowi donieśli, że żona go zdradza. Rita została sama – na polecenie Erwina, jego ojciec odebrał jej nawet synka – i bez środków do życia. Gdy więc znany architekt zaproponował jej posadę opiekunki do dzieci, zgodziła się od razu. Ona miała wtedy 22 lata, jej chlebodawca – 41. Był żonaty, ale żona od dawna przebywała w zakładzie psychiatrycznym. Piękna niania szybko podbiła jego serce. Lubiły ją także dzieci – 9-letnia Lusia i o trzy lata młodszy Staś.

Przez parę lat nic nie mąciło ich szczęścia. Rita urodziła córkę, Romanę, i miała nadzieję, że zostanie panią Zarembową.

Nie wiadomo, co było przyczyną kryzysu. Może znudziła się Zarembie, który zaczął romansować ze swoją sekretarką. Według innej wersji – przeciwko kochance ojca wystąpiła dorastająca, 17-letnia Kusia. W każdym razie Zaremba z Lusią i Stasiem zamierzał przeprowadzić się do Lwowa, Rita z Romaną miały zostać w jego willi w Brzuchowicach.

W nocy z 30 na 31 grudnia 1931 roku Stasia obudziło szczekanie psa. Wyjrzał przez okno, ale nie zauważył niczego podejrzanego. Poszedł więc do pokoju siostry sprawdzić, czy wszystko w porządku. Znalazł Lusię całą we krwi. Zaczął krzyczeć, do pokoju wbiegła Rita w futrze narzuconym na nocą koszulę i Zaremba. Wezwano policjantów. Ci doszli do wniosku, że morderstwa nie mógł dokonać nikt obcy. Ich podejrzenia padły na Gorgonową – jej ślady znaleziono pod oknem, miała mokre pantofle i ślady krwi na futrze. W tłumaczenia, że w szoku wybiegła z domu, a zraniła się wcześniej, nie uwierzył nikt.

Oskarżenie oparto głównie na zeznaniach Stasia. Ale na początku chłopiec twierdzi, że gdy biegł do pokoju siostry za choinką widział jakąś postać, która uciekła przez werandę. Dopiero po kolejnych przesłuchaniach „przypomniał sobie”, że postać była podobna do Gorgonowej, że to mogła być Gorgonowa, a w końcu – że to na pewno była ona.

Znalezione obrazy dla zapytania rita gorgonowa

Margarita Ilić – Lisowska jest córką Ewy Ilić – urodzonej w więzieniu drugiej córki Rity i Henryka Zaremby. Po babce nosi nie tylko imię, ale i nazwisko. „Nie pamiętam, jak dowiedziałam się, kim była moja babcia” – opowiada. „Wiem też, że ta sprawa zniszczyła mojej mamie życie. Ona nic nie pamięta, ale dzieciństwo spędziła tułając się po różnych ochronkach i wszędzie „dbano”, by dowiedziała się kim jest. A według ludzi była córką morderczyni. Ale wystarczy przeczytać akta, by dostrzec, jak wiele rzeczy się nie zgadza. Zlekceważono nawet to, że w okolicy w podobny sposób zamordowano inną dziewczynę” – mówi Margarita Ilić – Lisowska. I dodaje, że w tej sprawie wyrok wydała ulica. Kiedy Ritę wieziono na wizję lokalną, tłum chciał ją zlinczować. Brukowce podsycały krwiożercze nastroje, a na rozprawę sprzedawano bilety jak do cyrku. W takiej atmosferze sąd wydał wyrok zgodny z wolą tłumu: kara śmierci. W procesie apelacyjnym znów uznano, że popełniła zbrodnię, ale karę złagodzono: skazano ją na 8 lat więzienia. Rita do końca twierdziła, że jest niewinna.

„Odkąd pamiętam, udowodnienie jej niewinności to był priorytet w życiu mojej mamy” – mówi Margarita Ilić – Lisowska. „Teraz może się uda. Przypadkiem trafiłam na prawnika, pasjonata historii. Mecenas Michał Olechnowicz podjął się prowadzenia tej sprawy. Ale by wznowić proces, musimy przekonać sąd, że mamy nowe fakty. Udało nam się dotrzeć do ludzi, którzy mówią, że coś wiedzą, że spotykali babcię po jej wyjściu z więzienia. Teraz wyłuskujemy prawdę z ich opowieści, bo niektóre wzajemnie się wykluczają, więc wiadomo, że nie wszystkie mogą być prawdziwe. Zamierzamy też wykorzystać postęp w medycynie sądowej, co może doprowadzić do zmiany w interpretacji dowodów. I ciągle prowadzimy badania na Ukrainie, ale póki nie zweryfikujemy faktów, nie chcę o nich mówić. To musi potrwać, bo wszystkie zaangażowane w tę sprawę osoby, nawet biegli sądowi, pracują non profit. Ale cieszę się, że nareszcie udało się coś zacząć. Że moja babcia wciąż ma szansę odzyskać dobre imię…”

Podobny obraz
Źródło: Na czasie, Źródła zdjęć: [1] [2] [3]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *