Zabójstwo Marii Ridulph

Znalezione obrazy dla zapytania maria ridulph

Porwanie i zabójstwo Marii Ridulph to jedna z najstarszych niewyjaśnionych spraw w historii USA.

Maria Ridulph była drobną 7-latką, pełną wdzięku, a jej brązowe oczy jaśniały ciepłem i inteligencją. Rok starsza Kathy Sigman była jej najlepszą koleżanką. Mieszkały kilka domów od siebie w Sycamore, 7-tysięcznym amerykańskim miasteczku.

3 grudnia 1957 r. po kolacji Maria bardzo chciała wyjść na dwór, bo pod wieczornym niebem zaczęły wirować płatki śniegu. Podekscytowana zatelefonowała do Kathy:
– Mogę wyjść, a ty?

Kiedy Kathy i Maria się spotkały, pobiegły na róg ulicy, gdzie podszedł do nich młody mężczyzna. Miał blond włosy zaczesane do góry. Kathy pamięta jego wąską twarz, duże zęby i wysoki, cienki głos. Nigdy go wcześniej nie widziała.

– Cześć, dziewczynki – powiedział. – Dobrze się bawicie?

Przedstawił się jako Johnny i zaproponował, że ponosi je na barana. Z chichoczącą Marią na ramionach potruchtał ulicą tam i z powrotem. Na następną przejażdżkę Maria chciała zabrać lalkę, więc pobiegła po nią do domu, a Kathy została z Johnnym. Mężczyzna zapytał ją, czy chciałaby się przespacerować wokół kwartału domów albo pojechać na wycieczkę samochodem.

Powiedziała, że nie chce.

Kiedy Maria wróciła z lalką, Kathy pobiegła do siebie po rękawiczki. Kilka minut później nie zastała już na ulicy Marii i Johnny’ego.
– Maaaaaria! – krzyknęła Kathy. Nie było odpowiedzi.

Kathy rzuciła się biegiem do domu Ridulphów. Był tam starszy brat Marii, Chuck, ze swoim kolegą Randym.

– Maria zginęła – powiedziała im Kathy. – Nie mogę znaleźć Marii!

Chuck i Randy ruszyli na poszukiwanie dziewczynki. Matki obu dziewczynek co chwila gorączkowo telefonowały do siebie. W końcu matka Marii pojechała na komisariat w Sycamore i zgłosiła zaginięcie córki. Była godz. 20.10.

Tymczasem mężczyźni pobiegli do domu Ralpha i Eileen Tessierów, którzy mieli sklep żelazny. Chcieli, aby Ralph sprzedał im latarki do poszukiwań.

Tessierowie mieszkali dwie przecznice od domu Ridulphów. Eileen pochodziła z Irlandii, miała syna Johna z wcześniejszego małżeństwa. Razem z Ralphem wychowywała sześcioro dzieci. Faworyzowała Johna. Chłopak miał 18 lat i wszystkie wybryki uchodziły mu na sucho. Został wyrzucony ze szkoły za popychanie nauczyciela. Ale w opinii marki nie robił niczego złego.

Ralph Tessier dołączył do mężczyzn, by szukać Marii. Eileen wyszła z domu razem z nim, by w budynku arsenału wspólnie z innymi kobietami przygotowywać kanapki i kawę. Dzieci zostały w domu, gromadząc się w jednym pokoju. Zauważyły, że nie ma Johna.

Kiedy później policja pytała Eileen o wydarzania z 3 grudnia, przyrodnie siostry Johna słyszały, jak ich matka mówi policjantom, że John przez całą noc był w domu. Wiedziały, że to nieprawda.

Podejrzewano przestępstwo, ale nie było żadnych śladów. Sprzeczne były informacje na temat czasu zniknięcia Marii. Komisarz policji w Sycamore powiedział agentom FBI, że Kathy i Maria wyszły się pobawić o godz. 18.02. Jednak szeryf hrabstwa twierdził, że Maria nie dzwoniła do Kathy przed 18.30. Matka Marii zmieniła później swoją pierwszą wersję, mówiąc, że dziewczynki mogły być na zewnątrz nawet 10 min przed 18.

Setki ludzi przeczesywały pola wokół Sycamore. Inni sprawdzali bagażniki samochodów i piwnice. Poszukiwacze trzymali się za ręce i szli w szeregu przez pola kukurydzy.

Tymczasem Kathy Sigman godzinami ślęczała nad policyjnymi zdjęciami przestępców, ale nie znalazła wśród nich podobinzy Johnny’ego. Pamięta, jak matka, patrząc jej prosti w oczy, powiedziała:
„Pamiętaj jego twarz, Kathy. Tylko ty wiesz, jak on wygląda.

Nie było żadnego listu z żądaniem okupu. Żadnego telefonu. Przypuszczano, że porywacz Marii to przestępca seksualny. Może jakiś kierowca ciężarówki lub inna osoba będąca przejazdem w Sycamore. FBI znalazło jednak kilka potencjalnych podejrzanych w mieście. Policja przesłuchała „wszystkich znanych dewiantów seksualnych”. Sprawdziła pewnego podglądacza i zebrała informacje o mężczyznach o pseudonimach Komandos i Mr X. Sprawdzono również wagony towarowe, które tamtej nocy przejechały przez Sycamore. Przeczesano ustronne okolice, osuszono jezioro. Przeszukany został każdy dom.

Bez rezultatu.

Marię znaleziono dopiero wiosną, 190 km od domu. Ktoś natknął się na jej ciało schowane pod zwalonym drzewem na jakiejś farmie. Ani sekcja zwłok, ani dochodzenie nie wyjaśniły przyczyn jej śmierci. Było tylko „podejrzenie przestępstwa”. Tłum wypełnił luterański kościół podczas pogrzebu. Marię pochowano w małej białej trumience.

A Kathy nigdy nie przestała myśleć o śmierci koleżanki. Nic nie mogło zastąpić pustki po niej. Kathy żyła z poczuciem winy kogoś, kto ocalał i z piętnem osoby zamieszanej w głośne morderstwo.

„Pozbawiło mnie to dzieciństwa” – mówiła. „Miałam etykietę dziewczyny, która była wtedy z Marią.

Śmierć Marii Ridulph sprawiła, że Sycamore zmieniło się na zawsze. Ale gdy miasto zmagało się z utratą swojej niewinności, John Tessier gdzie indziej spędzał czas.

Wstąpił do wojska, wyszkolił się na oficera, służył w Wietnami, dwa razy został odznaczony Brązową Gwiazdą. Jak mówił, zawsze czuł, że służba w wojsku jest jego przeznaczeniem. W końcu dziadek Johna służył w Wielkiej Brytanii, a matka była jedną z pierwszych kobiet kierujących w Royal Air Force reflektorami podczas II wojny światowej.

Pierwsze lata dzieciństwa John spędził na angielskiej wsi pod opieką starszego małżeństwa. Wraz z matką przybył do Sycamore, gdy miał 7 lat. Wydawał się jakiś dziwny. Nie wiedział, jak się zachować wobec innych dzieci. Chodził po ulicach w wojskowych spodniach polowych i wymachiwał drewnianym mieczem. Dzieci z sąsiedztwa nazywały go Komandos.

FBI zainteresowało się Tessierem jako jednym z pierwszych podejrzanych. Trzy dni po zniknięciu Marii anonimowa kobieta zadzwoniła do biura szeryfa z informacją o chłopcu nazwiskiem „Treschner”, który mieszkał w okolicy i pasował do opisu podejrzanego. Para agentów FBI pojawiła się w domu Tessierów.

John zeznał, że kiedy Marię porwano, był w Rockford, 65 km na północny zachód od Sycamore. Jego wersję potwierdzili rodzice, a także przemawiał za nią fakt, że 3 grudnia 1957 r. o godz. 18.57 ktoś o nazwisku Tessier zamówił rozmowę telefoniczną z Rockford do Sycamore.

Gdyby Marię porwano ok. godz. 19, to Tessier miałby żelazne alibi. Ale jeśli stało się to bliżej 18.15, wówczas jego alibi upada. Mógł bowiem przyjechać do Rockford przed 19, zanim jeszcze pozbył się ciała dziewczynki.

Nikt nie kwestionuje, że 3 grudnia rano John był w Chicago na badaniach lekarskich w wojskowej placówce rekrutacyjnej. Ale co zrobił potem? Sam Tessier powiedział, że po południu spacerował po Chicago, wstępowała do kabaretów, a następnie udał się do Rockford, by w tamtejszym biurze rekrutacji złożyć papiery. Rekrutujący potwierdzili, że John pojawił się w ich biurze między 19.15 a 19.30.

Dwa dni po rozmowie z FBI John Tessier został poddany badaniu na wykrywaczu kłamstw. Pytany, czy uprawiał seks z dziećmi, przyznał, że był „zaangażowany w zabawę seksualną” z pewną dziewczynką, ale dodał, że było to rok wcześniej. Powiedział, że wyrósł z tego i nie miał żadnej relacji z Marią, choć przyznał, że znał ją z sąsiedztwa.

Te szczegóły nie wzbudziły podejrzeń w tamtym czasie. Podobnie jak sprzeczne zeznania matki Johna, która policji powiedziała, że jej syn był w domu przez całą noc 3 grudnia, a agentów FBI zapewniła, że tego wieczoru John przebywał w Rockford.

Precyzyjne pytanie brzmiało: gdzie był John Tessier 3 grudnia między południem a godz. 19? Z protokołów wynika, że rano przebywał w placówce rekrutacyjnej w Chicago, ale później jego miejsce pobytu pozostaje nieznane do chwili, gdy około 19.15 pojawił się w biurze rekrutacji w Rockford.

FBI znało tylko niepotwierdzoną opowieść Tessiera o tym, co robił po południu. Czy rzeczywiście spędzał czas w Chicago, po czym pojechał bezpośrednio do Rockford, jak zeznawał? A może po drodze zawitał do Sycamore?

Dopiero kilkadziesiąt lat później pewien mężczyzna wspominał, że tego dnia po południu, przed zniknięciem Marii, widział samochód Johna Tessiera w Sycamore. Trudno było nie zwrócić uwagi na pontiaca, który miał po bokach wymalowane płomienie, ale świadek nie dostrzegł, kto był za kierownicą.

Jednak w 1957 r. John Tessier pomyślnie przeszedł test na wykrywaczu kłamstw. „Reakcje odnotowane przez wariograf nie wskazują na świadomość przestępczą Tessiera ani na jego wiedzę w tej sprawie” – podsumowała osoba prowadząca badanie. Agent FBI zamknął raport: „Nie jest prowadzone dalsze dochodzenie wobec tego podejrzanego”. Johna Tessiera wykreślono z listy osób podejrzanych.

Następnego dnia Tessier wyjechał z Sycamore. Gdy skończył służbę w wojsku, zamieszkał w stanie Waszyngton. Pierwsze małżeństwo, z którego miał syna i córkę, okazało się nieudane. Z drugą żoną rozstał się po 3 latach. W 1979 r. pracował jako policjant w Milton, kiedy poznał pewną nastolatkę.

Michelle Weinman miała 15 lat, gdy uciekła z domu. Przyjaciółka powiedziała jej, że na policjanta, u którego mogłyby zamieszkać. Dziewczyny spały u Tessiera na rozkładanym łóżku w salonie. Mężczyzna uczył Michelle prowadzić radiowóz, jak się ubierać i malować. Trochę ją to dziwiło, ale był policjantem, więc mu ufała.

Potem przyszła kolej na masaże: kładła się na podłodze, podczas gdy on ściągał jej spodnie i pocierał pośladki. Czuła się nieswojo, ale nigdy nikomu o tym nie powiedziała.

Pewnej nocy spała na kanapie. Tessie szepnął jej coś do ucha, budząc ją. Zanim się zorientowała, co się dzieje, uprawiał z nią seks oralny.
„Leżałam na kanapie jak martwa. Nie mogłam krzyczeć. Bałam się.”

Michelle opowiedziała o tym swojej przyjaciółce, a później szkolnemu psychologowi. Przesłuchała ją policja. Tessier został oskarżony o gwałt na osobie nieletniej.

Dostał roczny nadzór sądowy i został zwolniony z pracy 10 marca 1982 r. Aby zarabiać na życie, zajął się fotografią. Jedna z jego modelek poznała go z Denise, która została jego trzecią żoną. Denise opowiadała później, że John z czasem stał się emocjonalnie zaborczy. Pokazywał jej, jak ma się ubierać i malować, by mu się podobało. Denise przypomniała sobie dwa incydenty z udziałem jego córki z pierwszego małżeństwa, która mieszkała z nimi przez jakiś czas, kiedy miała ok. 11 lat.

Pewnego ranka Denise zaskoczyła Tessiera i jego córkę w kuchni. John trzymał banana i rzucał jakieś aluzje seksualne. A później, gdy szukała czegoś w biurku, poczuła, że coś blokuje szufladę. Przesunęła dłonią od spodu. Było tam przyklejone zdjęcie jego nagiej córki.

W styczniu 1994 r. Eileen Tessier była umierająca, ale pewnej tajemnicy nie chciała zabrać ze sobą do grobu. Według relacji jej córki na Sali sądowej wiele lat później, zawołała ją przed śmiercią:
– Janet!

Dziewczyna podbiegła do łóżka matki, która chwyciła ją za nadgarstek i mówiła.

– Te dwie małe dziewczynki i ta jedna, która zniknęła. To zrobił John. Musisz to komuś powiedzieć.

Choć Janet była jeszcze niemowlęciem, kiedy w 1957 r. zniknęła 7-letnia Maria, od razu się zorientowała o co chodzi matce. John porwał i zabił Marię Ridulph. Czy matka chciała zrzucić ciężar z serca? Czy były to tylko majaczenia umierającej kobiety, urojenia umysłu otumanionego przez morfinę? Tak czy inaczej, Janet poczuła się zobowiązana komuś o tym powiedzieć. Znalezienie kogoś, kto by chciał jej wysłuchać zajęło jej 15 lat.

Najpierw zadzwoniła na policję w Sycamore i do biura FBI z Chicago, ale nic nie osiągnęła. Detektyw FBI miał innego podejrzanego: kierowcę ciężarówki, którego oskarżono też o zabicie 8-letniej dziewczynki w 1951 e. Obie zbrodnie były podobne, a kierowca fizycznie przypominał Johny’ego opisanego przez małą Kathy. Niestety już nie żył, więc detektyw zamknął sprawę.

Janet Tessier po raz ostatni próbowała zaalarmować policję 10 lat później. Wysłała e-mail do Stanowej Policji w Illinois: „Zniknęło 7-letnie dzieco, Maria Ridilph. Jej szczątki znaleziono wiosną 1958 r. Wiem, że za jej śmierć odpowiada John Tessier z Sycamore. Mieszka teraz w Seattle pod nazwiskiem Jack McCullough.”

Jej list zainteresował jednego z dowódców policji stanowej. Zadzwonił do Janet, a ona opowiedziała mu o wyznaniu matki na łożu śme=ierci.
Wyznaczono dwóch ludzi do prowadzenia sprawy, Larry’ego Kota i Briana Hanleya. Kot był 57-letnim analitykiem. Nigdy nie słyszał o sprawie Marii Ridulph, ale szybko zebrał informacje, które podważyły alibi podejrzanego.

41-letni Brion Hanley zaczął od rozmów z Janet Tessier i pozostałym rodzeństwem. Nic dobrego nie usłyszał od nich na temat Johna.

Jeanne powiedziała mu, że John molestował ją seksualnie, kiedy oboje dorastali. I zmuszał, by stała na straży, gdy molestował dziewczynki z sąsiedztwa. Powiedziała też, że ją zgwałcił i zaoferował swoim kolegom, gdy był w domu na urlopie wojskowym. Miała wtedy 14 lat.

Siostry Tessiera zeznały, że feralnego wieczoru brata w domu nie było. I że były przejażdżki na barana.

Hanley odkrył podobną historię, która zdarzyła się 3 lub 4 lata wcześniej – dziewczynka przeżyła i mogła o tym opowiedzieć. Sprawca był chłopak z sąsiedztwa, John Tessier. Dzieci uznawały go za dziwaka i nazywały Komandosem.

Tymczasem Kot zaczął szczegółowo rekonstruować chronologię wydarzeń. Zauważył, że były tylko dwa źródła alibi Tessiera: sam Tessier i jego rodzice.

Tessie zeznawał, że był w Chicago na badaniach lekarskich we wtorek rano, 3 grudnia. Kot zdołał to zweryfikować. Ale dowiedział się, że Tessier opuścił placówkę rekrutacji przed południem. Później, ok. 19.15, widziano go w Rockford, 140 km od Chicago. Ale nie było żadnych danych na temat miejsca jego pobytu między południem a 19.15, co oznacza, że z łatwością mógł wrócić do Sycamore przed przyjazdem do Rockford.

Według pierwszych raportów, Maria zniknęła ok. godz. 19. Matka Marii powiedziała, że dziewczynki wyszły na dwór o 18.30, a o 18.40 Maria wróciła po lalkę. Ale później zeznała, że Maria wyszła już 10 min przed 18. Matka Kathy podała dokładną godzinę – 18.02 – choć dziś nie wiadomo, skąd u niej ta precyzja.

Kot zebrał tymczasem zeznania innego świadka, dostawcy oleju opałowego, znajomego rodziców Kathy Sigman. Opowiedział, że dziewczynka pomachała do niego, gdy dostarczał olej do pobliskiego domu. Był tam ok. godz. 18 i poświęcił 15-20 min na przekazanie towaru. Kiedy odjeżdżał ok. 18.20, nie widział już dziewczynek. Kot doszedł do wniosku, że Maria została porwana nie później niż o 18.20. Jeśli Tessier zaparkował samochód w zaułku, gdzie znaleziono lalkę Marii, to mógł pojechać prosto do Rockford z Marią w samochodzie. Miał do pokonania 65 km, a więc nie potrzebował nawet godziny, żeby dotrzeć do Rocford.

Zamówiona w Rockford rozmowa telefoniczna do domu Tessierów – kluczowy element alibi Johna – też wpisywała się w tę nową chronologię. Bilingi wykazały, że połączenie zostało zamówione o 18.57, ale nie wynika z nich, z jakiego miejsca została wykonana rozmowa. Tessier mógł zadzwonić do domu z budki telefonicznej na obrzeżach miasta.

Kiedy Kot i Hanley coraz bardziej zagłębiali się w sprawę, znaleźli powód, dla którego policja w Sycamore mogła nie przyglądać się dokładnie Tessierowi jako podejrzanemu. Jego ojczym przyjaźnił się z szefem policji. A ojciec jego ówczesnej dziewczyny pracował w biurze szeryfa.

John zeznał, że tego dnia ok. 21.20 miał randkę ze swoją dziewczyną, Jan Edwards. Kot i Hanley odnaleźli ją na Florydzie. Kobieta powiedziała im, że wieczorem 3 grudnia nie widziała się z Tessierem. Rodzice nie pozwolili jej wyjść z domu, bo byli zdenerwowani uprowadzeniem Marii. Hanley zapytał ją, czy ma jakieś zdjęcie Johna z 1957 r. Chciał je pokazać Kathy, która widziała porywacza. Znalazła zdjęcie Johna wykonane w czerwcu 1957 r. Na odwrocie był podpis: „Kocham, Johnny”.

Kathy Sigman była już zamężna, miała troje dzieci. Hanley położył sześć zdjęć na stoliku ze szklanym blatem. Pięć portretów pochodziło z księgi pamiątkowej szkoły średniej w Sycamore. Zdjęcie Johna Tessiera było nieco inne. Miał rozpięty kołnierzyk, a tło było ciemniejsze.

Kathy od razu wyeliminowała kilka fotografii, ale zatrzymała się nad dwiema – nr 1 i nr 4. Studiowała je przez dłuższa chwilę.

„To on” – powiedziała w końcu, dotykając zdjęcia nr 4. Nie miała wątpliwości. Przed laty matka jej powiedziała: „Pamiętaj jego twarz, Kathy”.

Teraz detektywi mieli prawdziwego podejrzanego. Nadszedł czas, by zobaczyć się z Johnnym.

Dwaj policjanci z Seattle, którzy włączyli się do tej sprawy, dowiedzieli się, że „osoba, o którą chodzi” mieszka i pracuje w wieżowcu dla seniorów. Podejrzany nazywał się teraz Jack McCullough. Okazało się, że nazwisko zmienił na początku lat 90., kiedy po raz czwarty się ożenił. Jego małżeństwo z Sue trwało już od prawie 20 lat.

Pracował kiedyś w policji, więc policjanci wyciągnęli jego teczkę personalną i zapoznali się z jego burzliwą przeszłością. Dowiedzieli się, że został zwolniony z policji po tym, jak zarzucono mu gwałt na 15-latce.

Jacka McCullougha zatrzymano 29 czerwca 2011 r. Pracował wtedy jako stróż nocny i właśnie skończył zmianę. Przewieziono go na komendę policji w Seattle, zaprowadzono do pokoju przesłuchań, gdzie Hanley odczytał mu jego prawa.

Początkowo był uprzejmy, trochę rozmawiał. Ale nastroszył się, gdy Hanley zapytał go o rodzinę. Zaprzeczył, że seksualnie napastował siostrę Jeanne, choć przyznał, że było trochę „zabawy”.

Zgodził się przejść test na wykrywaczu kłamstw, ale zaoponował, gdy padły pytania osobiste i przerwał test. Nie przyjął do wiadomości, że jego matka powiedziała, iż zabił Marię.

Następnego dnia prokurator Clay Campbell zaszył się w gabinecie z dwoma asystentami, aby obejrzeć nagranie wideo z przesłuchania. Prokuratorzy chodzili tam i z powrotem. Czy mamy wystarczająco dużo dowodów, aby postawić mu zarzuty?

Campbell wiedział, jakie są przeszkody. Dowody były stare, niektórzy świadkowie nie żyją.

„Niewyjaśnione sprawy są ważne” – powiedział w końcu. „Rodzina do tej pory nie wie, kto zabił to dziecko”.

Jack McCullough wrócił do Sycamore w kajdankach 27 lipca 2011 r. W tym samy dniu władze ekshumowały ciało Marii Ridulph. Nie wykryto DNA żadnej innej osoby. Ale w końcu rozszyfrowano przyczynę śmierci dziewczynki – co nie udało się w dochodzeniu w 1958 r. Antropolog sądowy wykrył na mostku dziecka zadraśnięcia wykonane ostrym ostrzem. Ktoś wbił nóż w gardło Marii i ciągnął w dół, co najmniej trzy razy.

Mężczyzna, który według policji ponosił za to odpowiedzialność, był w drodze do więzienia. Ale McCullough miał być sądzony za gwałt, a dopiero potem za morderstwo Marii.

Prokuratorom wydawało się, że zarzuty wobec McCullougha w sprawie gwałtu są mocniejsze niż w sprawie morderstwa. Jeanne zajęła miejsce dla świadka w kwietniu 2012 r., a po niej Michelle Weinman, która powiedziała sądowi, że miała 15 lat, kiedy John Tessier wykorzystał ją seksualnie.

Adwokacji McCullougha podjęli strategiczną decyzję, aby proces toczył się przed sędzią, a nie przed ławą przysięgłych. Wiedzieli, że sędzia skupi się na kwestiach prawnych i problemach z dowodami, natomiast przysięgli mogli ulec emocjom. I rzeczywiście, sędzia Robbin Stuckert stawiała poważne pytania. Dociekała, dlaczego oskarżyciel czekał tyle lat, aby wspomnieć o przestępstwie. I dlaczego było tak wiele luk w zeznaniach Jeanne? Uniewinniła McCullougha i nie zostawiła scuhej nitki na prokuratorach. Campbell z kolei ostro skrytykował sędzię Stuckert, nazywając werdykt pomyłką sądową.

Jack McCullough był tak zadowolony z werdyktu w procesie o gwałt, że chciał, by ta sama sędzia rozstrzygała też sprawę o morderstwo. Myślał, że znalazł sojusznika.

Ale wojna na słowa, jaką sędzia Stuckert stoczyła z prokuratorem Campbellem, skłoniła ją do wycofania się z procesu o morderstwo. Wyznaczony został sędzia James C.Hallock. Miał niewielkie doświadczenie w takich sprawach i przed rozpoczęciem procesu podjął dwie ważne decyzje. Obie dotyczyły tzw. dowodów ze słyszenia.

Bezpośrednim dowodem jest to, że świadek sam widział i słyszał. Dowodem ze słyszenia jest to, co ktoś powiedział świadkowi, że widział lub słyszał. Ponieważ oskarżony ma prawo do konfrontacji ze świadkami i zadawania im pytań, dowody ze słyszenia najczęściej są odrzucane. Ale zdarzają się wyjątki, zwłaszcza gdy świadkowie nie żyją.
Sprawa Marii Ridulph została ponownie otwarta ze względu na oświadczenie umierającej matki McCullougha z 1994 r. Prokuratorzy przekonywali, że to oświadczenie należy uznać za wyjątek w dowodach ze słyszenia. Sędzia orzekł, że pozwoli Janet Tessier zeznawać o tym, co matka powiedziała jej na łożku śmierci.

Sędzia musiał również podjąc decyzję w sprawie dopuszczenia na drodze wyjątku dowodów ze słyszenia, jakimi dysponowali obrońcy McCullougha. Chcieli, aby raporty FBI z 1957 r. dotyczące tej sprawy i telefoniczne bilingi uznano za dowody. Twierdzili, że są kluczowe dla alibi ich klienta. Ale stan Illinois nie zezwala, aby zeznania świadków były zastępowane raportami policyjnymi. Zwykle autorzy takich raportów – policjanci i detektywi – powoływani są na świadów. Tamci agenci FBI już jednak nie żyli.

Z raportów wynika, że Tessier został oczyszczony z zarzutów po tym, gdy agenci FBI poddali go badaniu na wykrywaczu kłamstw. Zapewniał, że w chwili, gdy Maria została porwana, był 65 km od tego miejsca, Jego rodzice i pracownicy biur rekrutacyjnych w Chicago i Rockford potwierdzili, że był w Chicago w godzinach porannych, natomiast w Rocford ok. 19.15.

Sędzia odrzucił argumenty obrony i nie dopuścił raportów FBI. Nie było innego sposobu na alibi, jak przekonanie sądu, żeby zeznawał oskarżony. Ale wtedy prokuratorzy będą mogli zadawać mu pytania, a to z kolei niebezpieczne dla oskarżonego, który już nieraz składał sprzeczne zeznania, a jego życiorys obfitował w różne dziwne epizody.

Podczas procesu McCullougha we wrześniu 2012 r. Kathy Sigman opisywała, jak obcy mężczyzna przedstawiający się jako Johnny zaproponował im przejażdżkę na barana, jak Maria i Johnny zniknęli, kiedy wróciła po zabraniu z domu rękawiczek.

Kathy była nieporuszona, kiedy pokazano jej fotografię sześciu osób, które oglądała w 2010 r. Adwokat McCullougha, zadając jej pytania, zwrócił uwagę, że zdjęcie Tessiera różni się od innych. Kathy przyznała, że ten młody człowiek nie ma na sobie garnituru, w przeciwieństwie do pozostałych. Zgodziła się, że tło jego zdjęcia jest ciemniejsze.

Janet Tessier zeznawała w sprawie oświadczenia swojej matki na łożu śmierci. Obrona ripostowała, powołując własnego świadka, siostrę Janet, która też była u boku umierającej matki. Zeznała, że słyszała, jak jej matka powiedziała tylko:

„On to zrobił”.

Siostra Janet nie potrafiła jednak sprecyzować, kim był ów „on”, ani czym było „to”.

Potem zeznawali trzej informatorzy z aresztu, którzy opowiedzieli o rozmowach z McCulloughem w więzieniu okręgowym. Mówili, że przyznał się do zabicia Marii.

Ale tacy donosiciele uznawani są za mało wiarygodnych. Każdy z nich nieco inaczej opisywał morderstwo, ale wszyscy powiedzieli, że Maria zmarła przez uduszenie. Tymczasem dochodzenie wykazało, że przyczyną śmierci było pchnięcie nożem.

Zeznania trwały 4 dni. McCullough nie przedstawił swojego alibi. Sala aplauzem przyjęła werdykt: winny wszystkich zarzutów, zabójstwa, porwania i uprowadzenia dziecka.

Johnny trafił do więzienia.

„Zostałem oskarżony i skazany za morderstwo, którego nie popełniłem” – mówi.

McCullough został uniewinniony 12 kwietnia 2017 r. Dziś ma 79 lat.

Znalezione obrazy dla zapytania McCullough jack

Źródło artykułu: Ridgest Digest 08/2014, Źródła zdjęć [1] [2]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *