Złoty pociąg – Jakie kryje tajemnice?

Podobny obraz

Słynny „złoty pociąg” od lat rozpala wyobraźnię poszukiwaczy skarbów. Po wojnie powstało wiele hipotez o tym, że Niemcy ukryli 56 żelaznych, hermetycznie zamkniętych skrzyń. Każda miała ważyć od 50 do 300 kg, co dałoby łącznie od 2,8 do 16,8 ton złota!

W grudniu 1944 z Wrocławia wyjechał pociąg, był to depozyt Banku Niemieckiego…

„Złoty pociąg” zniknął w okolicach Wałbrzycha. Niemcy mieli ukryć skarb w ruinach zamku, opuszczonych kopalniach, jaskiniach albo zamaskowanych podziemiach. Jeden ze świadków opowiadał w 1990 r. reporterowi, że widział, jak pociąg znika w korytarzu wykutym w skale: „Tory prowadziły wprost w ścianę. Wystarczyło przestawić zwrotnicę i pociąg, chociaż wjeżdżał do tunelu, to już z niego nie wyjeżdżał. Znikał w środku góry za zamaskowanym wjazdem”.

Tajemnicze podziemia w okolicach Wałbrzycha, Walima, Lubiąża sięgają kilkaset metrów w głąb ziemi. Naziści budowali tam olbrzymie schrony na wypadek bombardowania, tam też zamierzali przenieść produkcję zbrojną. Podziemne korytarze mają co najmniej 10 poziomów i 21 km długości. Dotychczas nie odkryto 7 km podziemnych labiryntów.

„Spenetrowano jedynie trzy pierwsze piętra” – zdradza jeden z poszukiwaczy. „Niższe wejścia zostały zabetonowane i zasypane przez Niemców”.

Oprócz złota w zaginionym pociągu miały być cenne eksponaty z muzeów i prywatnych kolekcji, m.in. słynny „Portret młodzieńca” Rafaela ze zbiorów Czartoryskich. Krążyły plotki, że pociągiem próbowano wywieźć z Królewca Bursztynową Komnatę. Nieznany jest los kilku ton kosztowności, w tym biżuterii z brylantami, rodowych sygnetów i zastawy stołowej książąt śląskich. Niewykluczone, że w legendarnym złotym transporcie są setki kilogramów szmaragdów i brylantów zawłaszczonych w RPA oraz tajne archiwa i laboratorium do wytwarzania broni jądrowej.

Przez 70 lat żaden spośród wielu poszukiwaczy nie natrafił na ślad pociągu. Nie tak dawno jedna z kancelarii prawnych poinformowała, że reprezentuje Polaka i Niemca, którzy wiedzą, gdzie jest zaginiony pociąg. Miał wjechać do tunelu na 61. albo 65. kilometrze trasy Wrocław – Wałbrzych. Szkic lokalizacji przekazał znalazcom na łożu śmierci człowiek, który brał udział w ukryciu pociągu. Ostrzegł, że kryjówka jest zaminowana. Mecenas Jarosław Chmielewski mówił, że jego klienci liczą na 10 proc. znaleźnego. Początkowo chcieli pozostać anonimowi, bo bali się o swoje życie. Piotr Koper i Andreas Richter postanowili jednak się ujawnić. Przed kamera oświadczyli, że mają niezbite dowody na istnienie pociągu. I sponsorów, którzy zainwestują w jego wydobycie.

Zrobiono już zdjęcia georadarowe pociągu. Chociaż jego odkopanie może potrwać długo, rośnie nacisk międzynarodowej opinii publicznej. Po zawartość pociągu wyciągają ręce z zagranicy. Prawnicy rosyjscy dowodzą, że należy się ona Kremlowi i innym aliantom. Szef Światowego Kongresu Żydów chce, żeby skarb przypadł żydom, bo są to dobra ofiar Holocaustu. Znawcy prawa międzynarodowego nie mają jednak wątpliwości, że to własność polskiego skarbu państwa. W wydobycie pociągu zaangażowano wojsko.

Źródło: JA, Dobry czas, Źródło zdjęcia [1]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *