Eksperyment „Filadelfia”

Co stało się z okrętem USS Eldridge? (Fot. Mundo Esoterico y Paranormal) /Internet

Okręt pełen pasażerów zniknął. Z radarów i ludzkich oczu. Na cztery godziny. Eksperyment, który przeprowadziła marynarka wojenna USA z pomocą słynnego fizyka Alberta Einsteina, zmienił się w piekło…

Wszystko natychmiast utajniono. Oficjalnie eksperymentu „Filadelfia” nigdy nie było, dokumenty zniknęły, świadkom zamknięto usta. Strzępki informacji, które wyciekły, pochłonęła cenzura lub zaliczono do teorii spiskowych.

W 1943 roku marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych prowadziła eksperymenty, dzięki którym okręty wojenne miały stać się niewidzialne dla radarów wroga.

Pomysł pochodził podobno od samego Alberta Einsteina. Sławny fizyk rzeczywiście pracował wtedy dla marynarki wojennej jako konsultant naukowy Biura Uzbrojenia. Oficjalnie nad uzbrojeniem konwencjonalnym, ale wielu uważało to za przykrywkę. Prawdziwym celem miało być przetestowanie założeń tzw. jednolitej teorii pola, którą Einstein interesował się w latach 1925-1927. Eksperyment miał dowieść istnienia jednobiegunowego pola magnetycznego, opisanego jak dotąd tylko w teorii. Jego cenną, z punktu widzenia wojska, właściwością byłoby odchylenie promieni światła nawet o kilka procent. Miało to umożliwić ukrycie obiektu znajdującego się w polu jego działania. Oprócz Einsteina w przygotowaniu eksperymentu mieli brać udział wybitni fizycy tamtych czasów, m.in. Nikola Tesla.

Dzień sprawdzenia teorii nadszedł 28 października 1943 r. Podobno wszystko poprzedziły inne testy, ale ten najważniejszy nazwano eksperymentem „Filadelfia” (od miejsca jego przeprowadzenia, w bazie marynarki wojennej w Filadelfii). Użyto do niego okrętu USS Eldridge. Stał zacumowany na nadbrzeżu, a naukowcy i wojskowi przyglądali się wszystkiemu z lądu. Marynarze na okręcie wiedzieli, że biorą udział w testowaniu nowej metody ukrycia statku przed radarami, nie byli więc tym zaniepokojeni.

28 października 1943 r. USS Eldridge po prostu zniknął (Fot. Navsource) /Internet

W przeciwieństwie do obserwatorów na lądzie. Wszystko obliczono i sprawdzono wielokrotnie, ale nigdy nie generowano tego rodzaju pola elektromagnetycznego wokół żadnego rzeczywistego obiektu, tym bardziej z ludźmi w środku. W końcu uruchomiono trzy wielkie cewki elektryczne zamontowane na okręcie. Dało się słyszeć głośne elektrostatyczne buczenie, a po chwili okręt zaczęła spowijać zielonkawa mgła. Naukowcy z napięciem wpatrywali się w radar. I stało się: sygnał okrętu początkowo mocny i wyraźny, zaczął słabnąć, by w końcu zniknąć.

Wybuchł entuzjazm. Oto odniesiono jeden z największych sukcesów w nauce. Niestety, eksperyment udał się trochę za bardzo. Jak bowiem za chwilę z przerażeniem odkryto, okręt zniknął nie tylko z radaru, lecz także sprzed oczu obserwatorów. Stał się niewidzialny.

Po czterech godzinach wrócił. Wyglądał jak po bitwie. Ale tego, co stało się z załogą, nikt wcześniej nie był w stanie sobie wyobrazić. Kilku marynarzu było dosłownie zespolonych ze statkiem – ich ciała wtopiły się w metalowe elementy lub poszycie pokładu. Reszta postradała zmysły. Marynarka postanowiła wszystko utajnić. Zaprzestano dalszych testów, rozwiązano zespół badawczy. W dzienniku pokładowym okrętu wymazano jego obecność w bazie w Filadelfii. Świadków zmuszono do złożenia przysięgi milczenia.

Nie wszystko jednak zdołano ukryć. Dwóch ludzi podających się za naocznych świadków tamtych wydarzeń zdecydowało się po latach opowiedzieć, co widziało i czego doświadczyło. Pierwszy z nich, Carlos Allende, przedstawiający się jako były marynarz floty handlowej, nigdy nie ujawnił innym swojego wizerunku. Wszystko przekazał w listach do dziennikarzy i badaczy zjawisk tajemnych. Nikomu nie udało się go znaleźć. Zmieniał miasta, poczty, adresy zwrotne. Uciekał z obawy o życie.

Allende twierdził, że obserwował znikający okręt USS Eldridge z cumującego obok transportowca. To od niego pochodzi pierwszy opis zielonkawej mgły, jaka miała otoczyć okręt po włączeniu pola. Kiedy pochłaniała Eldridge’a, pojawiły się niezwykłe efekty optyczne. Pole elektromagnetyczne p kształcie elipsoidy miało się rozciągać wokół statku na długość około 100 m. Marynarze na jego pokładzie wyglądali jakby chodzili w powietrzu. W miarę jak siła pola rosła, statek stawał się coraz bardziej przezroczysty. Potem widać było już tylko zarys kadłuba, a w końcu zupełnie się rozpłynął.

Drugi świadek, Al Bielek, mówił publicznie o eksperymencie. Twierdził, że był członkiem zespołu badawczego i znajdował się na pokładzie USS Eldridge. I że wszyscy zaangażowani w ten projekt od początku mieli poczucie wiążącego się z nim niebezpieczeństwa. To właśnie od Bielka pochodzi opis tego, co znaleziono na pokładzie okrętu po jego powrocie.

Obserwatorzy odetchnęli z ulgą, kiedy USS Eldridge ponownie się zmaterializował. Ale kiedy wbiegli na pokład, zobaczyli rzeczy straszne – najpierw dwóch marynarzy, których nogi aż po kostki ugrzęzły w stalowym pokładzie, jakby zlane z metalem. Dwaj inni stopili się z metalowymi przegrodami, piąty tkwił po pas w metalowym poszyciu. Żyli, lecz nie było sposobu, by ich uratować.

Ten koszmarny efekt tłumaczono potem w ten sposób, że pole elekromagnetyczne rozerwało, a następnie ponownie związało molekuły tworzące materię. Zarówno okręt, jak i ludzi na jego pokładzie. Materia została tak rozrzedzona na poziomie subatomowym, że wszystko stało się niewidzialne. A kiedy działanie pola ustało i materia ponownie zaczęła się zagęszczać, atomy stali i ciał marynarzy… wymieszały się ze sobą w kilku miejscach.

Niektórzy członkowie załogi nie wrócili ze statkiem, jakby się rozpłynęli w powietrzu. Inni doznali rozległych poparzeń. Wszyscy postradali zmysły, zdiagnozowano u nich ciężką postać schizofrenii. Ludzki układ nerwowy nie wytrzymał tak silnego oddziaływania pola elektromagnetycznego.

Ci, którzy przeżyli, trafili do zamkniętych szpitali. Rodziny nigdy nie poznały prawdy. Powiedziano im, że ich krewni zginęli na morzu. Nie wrócili już do normalnego życia. Prześladowały ich koszmary, niektórzy zaczęli wykazywać zdolności parapsychiczne. Stawali się na jakiś czas niewidzialni albo wpadali w stan bezruchu. Twierdzili, że przenoszą się do przyszłości. Jeden z marynarzy tuż po eksperymencie upierał się, że przez pewien czas przebywał w 1983 r.

USS Eldridge, według świadków, już chwilę po zniknięciu zaczął pojawiać się z powrotem, ale nagle coś błysnęło i zniknął ponownie. Gdzie znajdował się w tym czasie? Czy trafił do innego wymiaru, czy przeniósł się w inne miejsce w naszym świecie? Dokładnie w czasie eksperymentu USS Eldridge widziała ponoć kilkaset kilometrów od Filadelfii załoga brytyjskiego lotniskowca. Pojawił się w obłoku zielonej mgły tuż przed nim, a kapitan odnotował to w dzienniku pokładowym.
Widziano go też w bazie marynarki wojennej w Norfolk, w Wirginii, prawie 600 km od miejsca eksperymentu. Amerykańscy żołnierze i cywile będący wówczas na molo zobaczyli nagle pojawiający się znikąd okręt. USS Eldridge był też widziany w przyszłości – w 1983 roku.

Miał się ukazać zdumionym badaczom w zupełnie innym eksperymencie, prowadzonym 40 lat później. Bardzo możliwe, że wszystkie te przypadki teleportacji zaszły podczas kilku wcześniejszych prób z polem elektromagnetycznym. Są bowiem przesłanki, by twierdzić, że marynarka wojenna testowała znikanie okrętu USS Eldridge już latem 1943 roku. A dopiero tragiczny finał próby z 28 października spowodował zamknięcie programu.

Amerykańska armia nigdy nie przyznała się do prowadzenia takiego eksperymentu. Zaprzeczał zarówno rząd USA, jak i członkowie załogi. Przyznano jedynie, że USS Eldridge brał udział w badaniach określających możliwości wykorzystania pól magnetycznych do stworzenia osłony przeciwtorpedowej wokół okrętu, który zresztą nigdy nie zawijał do portu w Filadelfii.

Al Bielek twierdzi, że utajnienie całej sprawy wynikało też z tego, że eksperyment udowodnił coś, czego przestraszyli się wszyscy – że materia i czas nie są tym, czym się dotąd wydawały. W odpowiednich warunkach można nie tylko zmieniać stan skupienia materii, teleportować obiekty fizyczne na duże odległości, ale nawet przenosić je w czasie.

Źródło: Ewa Dereń, Wróżka 4/2017, Źródła zdjęć [1] [2]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *