Najgłośniejszy proces II RP – Rita Gorgonowa

Gdy w nocy z 30 na 31 grudnia 1931 roku 16 – letnia Lusia Zarembianka ginie zamordowana w swoim łóżku, opinia publiczna natychmiast wydaje wyrok. „To Rita Gorgonowa, Chorwatka, która porzuciła już jednego męża, dziecko, zbałamuciła drugiego i chciała się pozbyć pasierbicy!”. Jednak w tej sprawie od początku więcej było pytań niż odpowiedzi i mimo, iż nie znaleziono dowodów winy Rity, 32 – letnia wówczas kobieta została skazana. Najpierw na karę śmierci, a po ponownym rozpatrzeniu sprawy, na 8 lat więzienia.

Emilia Margerita Ilić urodziła się na dalmatyńskiej wysepce w 1901 roku. Ojciec zmarł, gdy miała 4 lata. Matka wkrótce wyszła za mąż, córkę oddała do sierocińca, gdzie odwiedzał ją jedynie wuj. W wieku 15 lat Rita przyjęła oświadczyny młodego oficera Erwina Gorgona. Żyli biednie, nie mieli własnego mieszkania, wkrótce na świat przyszedł ich syn. Erwin planował wyjazd całej rodziny do Ameryki, ale wtedy jego rodzice, nieznający jeszcze synowej i wnuka, zaprosili młodych do siebie do Lwowa.

Pobyt u teściów nie poprawił ich sytuacji. Erwin bezskutecznie szukał pracy, teściowa odsunęła Ritę od dziecka, a ojciec i bracia Erwina zachowywali się wobec pięknej Chorwatki zbyt zuchwale… Gdy Erwin, sądząc, że żona i dziecko są bezpieczne, wyjechał do pracy do Ameryki, szwagrowie i teść Rity poczuli się bezkarni. Dziewczyna nie zniosła molestowania, uciekła, zostawiając syna. Chciała po niego wrócić, jak się usamodzielni. Rozpoczęła kursy dla opiekunek dzieci, sprzątała, w końcu zatrudniła się w cukierni jako kelnerka. Ucieszyła się, gdy mąż pisał w liście, że wkrótce wyśle bilety do Ameryki dla niej i syna, ale potem nagle zmienił zdanie i anulował bilety. W tym czasie cukiernię odwiedzał 41 – letni lwowski architekt Henryk Zaremba. Zachwycił się urodą dziewczyny i zaproponował, by została guwernantką jego dzieci: 10 – letniej Lusi i 7 – letniego Stasia w jego willi w Łączkach koło Brzuchowic pod Lwowem. Jego chora psychicznie żona przebywała w zakładzie psychiatrycznym.

Rita szybko znalazła kontakt z dziećmi, ale też rozkochała w sobie architekta, który zabrał ją do Krakowa, gdzie w kościele, przed ołtarzem, przecinając scyzorykiem swój i jej serdeczny palec i łącząc krew, kazał przysięgać, że nigdy go nie opuści. I nie opuściła, nawet mimo że po latach odezwał się mąż, który w liście z Ameryki błagał żonę o przebaczenie i ponowny przyjazd. Nie zraził się nawet, gdy dowiedział się, że Rita ma już córkę Romę z panem Zarembą. Obiecał, że razem odzyskają syna, a córkę pokocha jak swoją. Ale Rita odmówiła.

Gdy po morderstwie Lusi ruszyło śledztwo, Rita była w kolejnej ciąży. W więzieniu urodziła drugą córkę Ewę, której pan Zaremba nigdy nie uznał. Ewa dostała imiona od pierwszych liter nazwisk obrońców Rity, najsłynniejszych polskich adwokatów: Mieczysława Eeeingera, Józefa Woźniakowskiego i Maurycego Axera. Kara więzienia miała skończyć się w maju 1940 roku, ale Rita odzyskała wolność tuż po wybuchu wojny w 1939 roku.

Jej dalsze losy nie są do końca znane, choć z relacji córek wiadomo, że przetrwała wojnę. Szukała dzieci, z Romą nawet rozmawiała, ale ta wykrzyczała jej, że nie ma matki. Ewy ani syna nie odnalazła. Podobno do lat 60. ubiegłego wieku mieszkała na Dolnym Śląsku, gdzie m.in. prowadziła kiosk. Gdy odkryto kim jest, uciekła. Mówiono, że wyemigrowała do Jugosławii lub Ameryki Południowej. Córki Ewa i Roma odnalazły się po latach i utrzymywały kontakt, który urwał się po filmie „Sprawa Gorgonowej” (1977). Marzeniem obu kobiet było odnalezienie grobu matki, dlatego tropiły każdy ślad, apelowały o pomoc. Wnuczka Gorgonowej, Rita, i jej córka Izabela, całe lata żyły historią swojej babci i prababci, dziś wiedzą, że już nigdy nie uda im się przywrócić jej dobrego imienia.

Źródło: artykuł pochodzi z „Życie na gorąco”

Jedna myśl nt. „Najgłośniejszy proces II RP – Rita Gorgonowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *