47 lat temu miała miejsce katastrofa górnicza w kopalni „Rokitnica”

Podobny obraz

Wiedział, że go wyciągną. Żywego albo martwego, bo tak jest na kopalni. Alojzy Piontek czekał na ratunek aż 158 godzin.

Było wtorkowe popołudnie, 23 marca 1971 r. Dokładnie o 16.06 w zabrzańskiej kopalni „Rokitnica”, na głębokości 780 m, zawaliło się ponad 70 m chodnika. W rejonie katastrofy znalazło się 19 górników, w tym 37-letni Alojzy Piontek.
Po godzinie ratownikom udaje się wyciągnąć pierwszych ośmiu. Żywych, bo w chwili tąpnięcia znajdowali się na początku pechowego chodnika. Na dole zostało jeszcze jedenastu. Do domów zasypanych kopalnia wysyła delegacje z tragiczną informacją. „My z kopalni Rokitnica, męża na nockę dziś nie będziecie mieli. Ale niech się pani nie martwi. Odcięło ich, ale akcja już trwa” – wspominała Teresa Piontek, która czekała na męża z 4-letnią córką Brygidą i 10-letnim synem Norbertem. Czytaj dalej